Końcówka sierpnia przynosi pogodowe kontrasty. Po chłodnych dniach znów nadciąga fala gorącego powietrza, ale wraz z nią także ryzyko gwałtownych burz, ulew, gradobić i silnych wiatrów. Synoptycy ostrzegają przed możliwymi lokalnymi szkodami. Jednocześnie wciąż pogłębia się problem suszy hydrologicznej – rzeki pozostają na bardzo niskich poziomach.
W ostatnich dniach chłodniejsze masy powietrza dominowały zwłaszcza nad Pomorzem i północnym wschodem kraju. Według prognoz od środy 27 sierpnia sytuacja zacznie się odwracać – upał obejmie stopniowo południe, centrum i zachód, a w czwartek dotrze do całej Polski z wyjątkiem krańców północnych. Termometry pokażą 28–30°C, a w piątek na wschodzie i południowym wschodzie nawet 33°C.
Już w czwartek nad zachodnią częścią kraju pojawi się jednak chłodny front atmosferyczny, który w piątek przesunie się dalej na wschód. To oznacza punktowe, ale bardzo intensywne burze z ulewnym deszczem, gradem i silnym wiatrem. Meteorolodzy nie wykluczają strat materialnych. Weekend 30–31 sierpnia przyniesie wyraźne ochłodzenie, a prognozy na początek września wskazują, że burze mogą nadal występować.
Równolegle problemem pozostaje brak wody. IMGW wydał ostrzeżenie hydrologiczne dla zlewni Bugu, gdzie przepływy utrzymują się poniżej tzw. SNQ – stanów charakterystycznych dla suszy hydrologicznej. Zjawisko to ma utrzymywać się przez kolejne dni.
Na Mazowszu opady pojawiają się tylko miejscami i nie poprawiają sytuacji. „Poziom Wisły przy bulwarach od dwóch dób praktycznie nie ulega zmianie, ale w najbliższych dniach spodziewany jest dalszy spadek – nawet do 5–6 cm na wodowskazie” – podaje Info Meteo Warszawa. Eksperci podkreślają, że intensywne deszcze nie rozwiązują problemu, bo w większości spływają do rzek i dalej do Bałtyku. Potrzebne są długotrwałe opady wielkoskalowe, które odbudują zasoby wód gruntowych.
Według danych IMGW na jednego mieszkańca Polski przypada rocznie średnio 1600 m³ wody, podczas gdy średnia unijna to 4500 m³. Prognozy klimatyczne przewidują w kolejnych dekadach coraz krótsze, bezśnieżne zimy, wzrost temperatur i zmieniający się charakter opadów – długie okresy suszy przeplatane gwałtownymi ulewami. To właśnie one pogłębiają deficyt wodny w przyrodzie.
Na szczęście w lasach sytuacja jest stabilna. Obecnie na Mazowszu nie ma zagrożenia pożarowego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze