Decyzja burmistrza Wyszkowa Piotra Płochockiego o zakończeniu współpracy z dyrektorem Wyszkowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji Adamem Szymańskim wywołała spore emocje. Pod opublikowaną w mediach społecznościowych informacją pojawiły się liczne komentarze – od słów zaskoczenia po otwartą krytykę decyzji włodarza.
Do tej pory burmistrz nie wyjaśniał publicznie powodów zakończenia współpracy. W rozmowie z naszym portalem po raz pierwszy szczegółowo odniósł się do swojej decyzji. – To nie wydarzyło się z dnia na dzień. My już od miesiąca o tym rozmawialiśmy. Pan Adam Szymański wiedział o tej decyzji – podkreśla Piotr Płochocki.
Jak mówi, temat przyszłości dyrektora WOSiR pojawił się już na początku obecnej kadencji. – Tak naprawdę dwa lata temu, kiedy przyszedłem do urzędu, był to jeden z tematów podnoszonych przez radnych, przede wszystkim tych, którzy wówczas byli moimi koalicjantami z WIS-u. Była grupa osób, które z różnych powodów chciały, żebym zakończył współpracę z Adamem Szymańskim – mówi burmistrz.
Jak dodaje, nie zdecydował się wtedy na taki krok. – Powiedziałem, że widzę w nim potencjał. Znałem go wcześniej, współpracowaliśmy ze sobą i uznałem, że ten potencjał można jeszcze rozwinąć. Przez ostatnie dwa lata właśnie to robiliśmy. Coś wyszło lepiej, coś gorzej – zaznacza.
“Musimy zmienić sposób zarządzania”
Burmistrz podkreśla, że decyzja nie wynika z jednego wydarzenia, lecz z odmiennej wizji funkcjonowania Wyszkowskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji w kolejnych latach.
Jak wyjaśnia, jednym z najważniejszych wyzwań jest rozwój i uporządkowanie zarządzania miejską infrastrukturą sportową. – Są obszary, które z różnych powodów nie zostały rozwinięte. Mam na myśli między innymi powiększenie zasobu obiektów WOSiR o boiska przyszkolne. Wiem, że musimy to zrobić. Nasze środowisko sportowe jest bardzo duże i ma duże oczekiwania. Musimy tymi obiektami zarządzać sprawniej i trochę przemodelować cały system zarządzania, tak aby skupić go w jednej bazie. To, moim zdaniem, będzie najważniejsze zadanie dla przyszłego dyrektora – mówi.
Dodaje, że uznał, iż w obecnym modelu funkcjonowania nie uda się już przeprowadzić takich zmian. – Pan Adam Szymański działa w schemacie, do którego przez lata się przyzwyczaił. Siedem lat na takim stanowisku to też jest już całkiem sporo. Naturalnie przyszedł czas na zmianę – ocenia.
Jednocześnie burmistrz podkreśla, że rozstanie ma przebiegać w spokojnej atmosferze. – Uważam, że zaproponowaliśmy panu dyrektorowi bardzo dobre warunki zakończenia współpracy. Zrobiliśmy wszystko, żeby odbyło się to w dobrej atmosferze i w kulturalny sposób – mówi.
Konkurs już wkrótce
Burmistrz zapowiada, że w najbliższym czasie zostanie ogłoszony konkurs na nowego dyrektora.
– Jestem optymistą. Zrobimy konkurs i zobaczymy, kto się zgłosi. Naturalnie największą wiedzę o tym środowisku ma ktoś, kto się z niego wywodzi. Być może zgłosi się ktoś z wyszkowskiego środowiska sportowego. Taka osoba miałaby łatwiejszy start, bo zna lokalne uwarunkowania i specyfikę funkcjonowania sportu w naszym mieście – mówi.
– Osobie z zewnątrz na pewno byłoby trudniej odnaleźć się w tych realiach. Odwrotną sytuację mieliśmy przy konkursie na dyrektora WOK „Hutnik”, gdzie środowisko nie było aż tak rozbudowane i pojawiały się oczekiwania dotyczące świeżego spojrzenia – dodaje.
“Krytyka jest naturalna”
Pod wpisem burmistrza dominują komentarze krytykujące decyzję o zakończeniu współpracy z Adamem Szymańskim. Wielu mieszkańców podkreśla jego zaangażowanie w rozwój sportu i organizację miejskich wydarzeń.
Jak burmistrz odbiera tę falę komentarzy?
– Myślę, że to absolutnie naturalne. Jeżeli komuś dobrze współpracowało się z panem dyrektorem albo go po prostu lubił, to oczywiste, że żałuje tej decyzji. Natomiast stwierdzenia, że to zła decyzja, w sytuacji gdy nie podałem publicznie powodów i nikt nie wie, kto będzie jego następcą, są po prostu nieuprawnione – odpowiada.
“Nie mamy wybranego następcy”
W przestrzeni publicznej niemal od razu pojawiły się spekulacje, że następca Adama Szymańskiego jest już znany. Burmistrz stanowczo temu zaprzecza.
– Takie spekulacje zawsze się pojawiają. Rodzi się podejrzliwość i węszy się spisek, że skoro ktoś odchodzi, to na pewno ktoś już czeka na jego miejsce. Tak nie jest. Nie przyspieszaliśmy tego procesu. Pan dyrektor miał do wyboru kilka możliwości zakończenia współpracy. Wybrał tę, która wiąże się ze świadczeniem pracy przez trzy miesiące, dlatego pozostanie z nami do końca października – zapewnia.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze