15 maja w bibliotece odbył się wyjątkowy "Wieczór z gitarą i fortepianem", który stał się mocnym zakończeniem Tygodnia Bibliotek. Publiczność miała okazję usłyszeć Julię Kalinowską i Szymona Soliwodę – dwoje młodych, niezwykle utalentowanych muzyków, którzy zaprezentowali utwory ze swoich debiutanckich albumów "Duende" i "Roots".
Gości witała dyrektor biblioteki Małgorzata Ślesik-Nasiadko. – Tego duetu przedstawiać nie muszę. Dialog fortepianu i gitary trwa w bibliotece od dobrego roku. Poznaliśmy się we wrześniu przy okazji Narodowego Czytania. Potem był koncert w tej sali, a dziś kolejny. Artyści są prawdziwymi wirtuozami i mają dla państwa prawdziwą ucztę – mówiła.
Wieczór miał nie tylko muzyczny, ale też bardzo osobisty charakter. Artyści opowiadali o swojej drodze, początkach pasji i pracy nad płytami. Pokazali również prywatne zdjęcia – od dzieciństwa po współczesność – ukazujące, jak od najmłodszych lat muzyka i instrumenty były obecne w ich życiu. Całość została zmontowana w formie wzruszających, ale i pełnych humoru rolek.
– Chcemy najpierw krótko opowiedzieć o swojej działalności, której podsumowaniem jest płyta – mówił Szymon Soliwoda, zapowiadając jednocześnie, że album będzie dostępny w sprzedaży już na początku czerwca.
Muzyk z charakterystycznym poczuciem humoru mówił o „jednej płycie jakiejś bardziej hiszpańskiej, a drugiej bardziej angielskiej”, po czym wyjaśniał: – „Duende” jest stąd, że moją narzeczoną bardzo zainspirowało granie po hiszpańsku. Odkryliśmy bogactwo repertuaru fortepianowego kompozytorów hiszpańskich. Utwory, które były znane z gitarowego brzmienia, a okazało się, że są w wersji dłuższej, oryginalnej na fortepian.
Z kolei o swojej płycie gitarzysta mówił: – Ta bardziej angielska to są utwory, które mnie zainspirowały do podjęcia tej drogi artystycznej i do rozpoczęcia w ogóle grania na gitarze.
Podczas koncertu wybrzmiały melodie takich kompozytorów jak Agustín Barrios Mangoré, Miguel Llobet, Johann Kaspar Mertz, Isaac Albéniz czy Joaquín Turina.
Między utworami artyści dzielili się refleksjami o muzyce i zawodzie muzyka. – To trochę jak multitool, jak szwajcarski scyzoryk. Mamy i śrubokręt, i ostrze. Muzyk musi wykazywać się pewną elastycznością, odpornością psychiczną jeśli chodzi o występy na scenie czy odbiór muzyki. To droga, która na pewno nie jest dla wszystkich, ale jeśli się nią pójdzie, można odkryć mnóstwo pięknych rzeczy, pięknych ludzi i opowiadać piękne historie – mówiła Julia Kalinowska.
Na zakończenie oboje artyści wspólnie zagrali finałowy utwór, za który publiczność nagrodziła ich gromkimi brawami. Nie zabrakło też humorystycznego akcentu podczas wręczania upominków. Pianistka otrzymała bukiet słodkości, natomiast gitarzysta – jak żartowała dyrektor biblioteki – „100 tysięcy dolarów” w czekoladzie, „bo za taki koncert od biblioteki się należy”. Szczegóły w naszej galerii.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze