Po tragicznych wydarzeniach w szkole w Leszczydole-Nowinach ogólnopolskie media opublikowały poruszającą relację męża zamordowanej pani Darii. W rozmowie z „Faktem” mężczyzna mówił m.in. o braku pomocy psychologicznej. Te słowa wywołały niepokój. Postanowiliśmy sprawdzić, jak w rzeczywistości wyglądało wsparcie udzielone rodzinie. Rozmawialiśmy z wiceburmistrzem Wyszkowa Arturem Laskowskim oraz dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Wyszkowie Małgorzatą Szewczyk. Oboje przedstawiają przebieg wydarzeń, który nie potwierdza doniesień o pozostawieniu rodziny bez opieki.
Tragedia, do której doszło 8 października w Szkole Podstawowej w Leszczydole-Nowinach, wstrząsnęła mieszkańcami całego regionu. Śmierć pani Darii, pracownicy szkoły i matki dwojga dzieci, pozostawiła rodzinę w niewyobrażalnie trudnej sytuacji.
W piątek ogólnopolskie media zaczęły publikować wypowiedzi jej męża. W rozmowie z „Faktem” mężczyzna opowiedział o dramatycznych chwilach po tragedii, wskazując również na brak odpowiedniego wsparcia.
Ponieważ od pierwszych godzin po zdarzeniu otrzymywaliśmy od przedstawicieli samorządu zapewnienia, że pomoc psychologiczna została zorganizowana, postanowiliśmy ponownie zweryfikować te informacje. Zwróciliśmy się bezpośrednio do osób odpowiedzialnych za organizację wsparcia, które były na miejscu tragedii.
Wiceburmistrz Wyszkowa Artur Laskowski stanowczo zaprzecza informacjom, jakoby rodzina została pozostawiona bez pomocy.
– Mąż pani Darii otrzymał pomoc psychologiczną. Dziennikarze tego nie zweryfikowali i ogólnopolskie media powielają informacje nieprawdziwe – mówi w rozmowie z WDI24.pl.
Jak podkreśla, od początku działania samorządu koncentrują się na zapewnieniu wsparcia wszystkim osobom dotkniętym tragedią, a w szczególności najbliższym zmarłej.
– Organ prowadzący udziela pomocy psychologicznej wszystkim potrzebującym, zwłaszcza tej rodzinie. Chcemy pomagać. Byłem w domu pani Darii, rozmawiałem z teściową ofiary. Rozchodzi się nieprawdziwa informacja – zaznacza wiceburmistrz.
O szczegółowy przebieg działań zapytaliśmy również Małgorzatę Szewczyk, dyrektor Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej w Wyszkowie.
Jak relacjonuje, zespół trzech psychologów pojawił się w szkole krótko po godzinie 9, po otrzymaniu od wiceburmistrza informacji o konieczności podjęcia interwencji kryzysowej.
W pierwszej kolejności specjaliści zajęli się uczniami i pracownikami szkoły. Na miejscu działał również sztab kryzysowy.
W tym czasie powiadomiono męża pani Darii, który przebywał w pracy w Warszawie. Zanim dotarł do Leszczydołu-Nowin, do szkoły przyjechali dziadkowie dzieci.
– Nasza psycholog najpierw rozmawiała z dziadkami. Byli pierwszymi osobami z rodziny, które pojawiły się na miejscu. Następnie z klasy został zabrany starszy syn pani Darii. W obecności dziadków, wychowawcy i dyrektora przekazano mu tragiczną informację – relacjonuje Małgorzata Szewczyk.
Z relacji dyrektor poradni wynika, że po przyjeździe męża pani Darii ta sama psycholog uczestniczyła również w przekazaniu mu informacji i następnie pojechała z rodziną do domu.
Mężczyzna odebrał także młodsze dziecko, które w czasie wydarzeń przebywało na wycieczce.
– Tata powiedział, że na tę chwilę nie jest w stanie rozmawiać, że nie jest jeszcze gotowy. Zaznaczył, że będzie potrzebował pomocy, ale nie w tym momencie. Psycholog zostawiła mu swój prywatny numer telefonu. W nocy zadzwonił – mówi dyrektor poradni.
To szczególnie istotna informacja w kontekście pojawiających się w mediach doniesień. Według relacji Małgorzaty Szewczyk pomoc została nie tylko zaoferowana, ale psycholog bezpośrednio towarzyszyła rodzinie, a kontakt z nią był możliwy również w godzinach nocnych.
Wsparcie nie zakończyło się w dniu tragedii. W piątek, 9 października, do domu rodziny ponownie udali się przedstawiciele samorządu oraz specjaliści, w tym psycholog i traumatolog.
Tym razem nie udało się spotkać z mężem pani Darii, który był nieobecny z jednym z dzieci. Specjaliści rozmawiali natomiast z obecnymi w domu członkami rodziny.
Dyrektor poradni zapewnia, że pomoc psychologiczna pozostaje dostępna, a wykwalifikowana kadra jest przygotowana do dalszego wspierania bliskich zmarłej.
Dyrektor poradni nie ukrywa, że publikowane informacje wywołały poruszenie wśród specjalistów, którzy od pierwszych godzin po tragedii angażują się w pomoc poszkodowanym. Podkreśla jednak, że najważniejsze pozostaje dobro rodziny i zapewnienie jej dalszego wsparcia.
– Nie wiemy też, kiedy dokładnie udzielił tego wywiadu. Być może rozmawiał z dziennikarzem, zanim jeszcze dotarł do szkoły i uzyskał pełniejsze informacje – zastanawia się.
Nie jest zatem wykluczone, że wypowiedzi opublikowane przez ogólnopolskie media pochodziły z wcześniejszego etapu wydarzeń. Nie mamy jednak możliwości potwierdzenia tej okoliczności.
Z informacji uzyskanych przez nas bezpośrednio od wiceburmistrza Wyszkowa i dyrektor poradni psychologiczno-pedagogicznej wynika, że pomoc psychologiczna została uruchomiona już w pierwszych godzinach po tragedii. Specjaliści byli obecni podczas przekazywania rodzinie dramatycznych wiadomości, towarzyszyli jej także później i pozostawali dostępni do dalszego kontaktu.
Przedstawione relacje przeczą twierdzeniu, że nie podjęto działań w celu zapewnienia rodzinie wsparcia. Nie przesądzają jednak o tym, jak pomoc ta została odebrana przez najbliższych pani Darii w stanie ogromnego szoku i rozpaczy.
Warto również podkreślić, że nie zwracaliśmy się o dodatkowy komentarz do męża zmarłej. Szanujemy prywatność rodziny oraz apele o zapewnienie jej spokoju w tych najtrudniejszych chwilach.
Rolą mediów jest weryfikowanie informacji, również tych, które pojawiają się w ogólnopolskich publikacjach. Dlatego przedstawiamy ustalenia osób bezpośrednio zaangażowanych w organizację pomocy.
W tej sprawie najważniejsze pozostaje jedno: aby rodzina pani Darii, a przede wszystkim jej dzieci, miała zapewnione rzeczywiste, profesjonalne i długofalowe wsparcie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze