Po tragicznych wydarzeniach w szkole w Leszczydole-Nowinach, w wyniku których zginęła niewinna kobieta – matka dwójki dzieci – na miejscu zdarzenia pojawił się ks. Tomasz Trzaska, suicydolog i ekspert ds. kryzysowych. W poruszającej rozmowie z naszym portalem duchowny apeluje o powściągliwość, empatię i wzajemną troskę, przestrzegając przed falą dezinformacji oraz linczem na bliskich sprawcy.
– Jak skomentować taką straszną rzecz? Doszło do ogromnej tragedii, do zabójstwa. Do wydarzenia, które doprowadziło do śmierci matki dwójki dzieci, niewinnej osoby. Doszło do ataku na szkołę – na placówkę, w której dzieci bezwzględnie powinny czuć się bezpiecznie – mówi ks. Tomasz Trzaska.
Duchowny podkreśla, że w obliczu tak wstrząsającego dramatu w lokalnej społeczności rodzi się naturalna potrzeba znalezienia odpowiedzi i przeciwdziałania podobnym zdarzeniom.
– Powinniśmy się teraz wspólnie zastanowić, co możemy zrobić dla tych dzieci, dla rodziców, dla mieszkańców Leszczydołu i Wyszkowa; co zrobić, aby unikać takich sytuacji w przyszłości. Dziś instynktownie każdy dorosły zadaje sobie pytanie: „co zrobić, żeby nie dochodziło do takich zbrodni?”. Niestety, nie ma na to jednej, prostej odpowiedzi – zauważa suicydolog.
Ekspert ostrzega przed największym niebezpieczeństwem tuż po kryzysie: niekontrolowanym rozprzestrzenianiem się niesprawdzonych informacji, domysłów i teorii spiskowych.
– Bardzo ważne jest, byśmy pamiętali, że największą zmorą najbliższych godzin i dni będzie powtarzanie plotek i stwarzanie fałszywego poczucia zagrożenia. Nawet jeśli dzieci nie pójdą jutro do szkoły, niech nie siedzą zamknięte w telefonach czy tabletach. Rozmawiajmy z nimi. Świat wirtualny zamyka i potęguje lęki – apeluje ks. Trzaska. – Nie szukajmy sensacji, plotek, że rzekomo za chwilę będą kolejne ataki, że to jakiś internetowy „challenge”. Tego nie jesteśmy w stanie sami zweryfikować – od tego są odpowiednie służby.
Nie traumatyzujmy rodziny sprawcy
Podczas gdy uwaga opinii publicznej skupia się na motywach i tle rodzinnym napastnika, ks. Trzaska apeluje o zachowanie ludzkiej przyzwoitości i niewydawanie pochopnych wyroków na jego krewnych.
– Dziś wielu dziennikarzy pytało mnie, czy znam tło rodzinne sprawcy. Nie znam, ale nawet gdybym znał, to bym o tym nie mówił – podkreśla ks. Trzaska. – To nie jest tak, że rodziny z założenia „generują bandytów”. Takie ataki są wypadkową bardzo wielu czynników: ogólnej kondycji rodziny jako instytucji (a nie tej jednej, konkretnej), kondycji szkoły, Kościoła czy kryzysu autorytetów – rodziców, nauczycieli, policjantów, duchownych.
Duchowny zwraca uwagę na dramat ludzi, którzy z czynem sprawcy nie mieli nic wspólnego:
– Musimy jednoznacznie powiedzieć: doszło do zbrodni i sprawca ponosi za nią pełną odpowiedzialność. Z drugiej strony nie wolno obarczać winą np. matki tego chłopca. Nawet jeśli ta rodzina w jakimś sensie nie domagała – a gwarantuję, że każda rodzina w jakimś aspekcie nie domaga – to jak ci ludzie mają teraz tutaj żyć? Tej zbrodni dopuścił się konkretny człowiek. Jego rodzina ma tu swoich krewnych, kuzynów, dziadków. Jak oni mają jutro wyjść z domu? Chodzi o to, żeby wtórnie nie traumatyzować tych ludzi. To ogromna trauma wiedzieć, że bliski zabił człowieka, ale to jest wyłącznie jego bezpośrednia odpowiedzialność.
– Ważne, abyśmy postąpili mądrze. To, co powiem, może spotkać się z różnymi komentarzami, ale zapytajmy sami siebie: czy telefony tej najbliższej rodziny będą dziś milczały? Czy może ktoś odważy się zadzwonić i zapytać: „A może potrzebujecie pomocy? Wsparcia?”. Po prostu bądźmy ludźmi – apeluje duchowny.
Pomoc na miejscu i najważniejszy komunikat – „Jesteście bezpieczni”
Ks. Trzaska był obecny na miejscu tragedii w szkole, rozmawiając z burmistrzem, kadrą pedagogiczną, psychologami oraz funkcjonariuszami policji i straży pożarnej.
– Panie z poradni psychologiczno-pedagogicznej przez wiele godzin rozmawiały z dziećmi. Na ten moment są one we względnie dobrej kondycji emocjonalnej. Jednak jutro rodzice pójdą do pracy, a dzieci zaczną się bać o siebie i o bliskich. Musimy dać im jasny, uspokajający komunikat: „Wy jesteście bezpieczni, my – dorośli – jesteśmy bezpieczni i zrobimy wszystko, by do takich sytuacji więcej nie doszło” – wskazuje.
Na koniec suicydolog zwrócił się do całej lokalnej społeczności z apelem o zwykłą, sąsiedzką solidarność:
– Jutro my wszyscy – przyjaciele, sąsiedzi, duszpasterze, władze – musimy jasno zadeklarować: jeśli będziecie potrzebować pomocy, zadzwonimy, przyjdziemy, porozmawiamy. Bo wielu z tych ludzi wcale nie potrzebuje natychmiastowej terapii u psychologa, ale obecności przyjaciółki czy sąsiada, który po prostu przyjdzie, usiądzie i wysłucha. Czasem to już jest bardzo dużo.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze