Robert Czyżak zapowiada wniosek o referendum w sprawie odwołania burmistrza i rady miejskiej. Zarzuca władzom brak współpracy, który — jego zdaniem — hamuje rozwój miasta. Burmistrz Piotr Płochocki odpowiada, że argumenty inicjatora są ogólnikowe i są jedynie przykrywką dla prywatnych oczekiwań przedsiębiorcy. W rozmowie z WDI24 odnosi się m.in. do finansowania Campera Wyszków, poparcia WIS „Masz Wybór” i krytyki w mediach społecznościowych.
Agnieszka Jaros: Jak odpowie pan na zapowiedź złożenia wniosku o referendum w sprawie odwołania burmistrza i rady miejskiej?
Piotr Płochocki: Z tego, co przeczytałem w mediach, ta zapowiedź nie ma szczególnych podstaw merytorycznych. Wskazywane są ogólniki, i to bardzo rozmyte. Rozumiem, że ktoś, kto chce zwołać referendum, może być wzburzony jakąś decyzją albo sytuacją. Ale w tym przypadku inicjator odwołuje się do bardzo ogólnych haseł. Pojawiają się zarzuty, że wyszkowski sport jest w gorszej kondycji niż wcześniej, że trawa w mieście jest niekoszona i że miasto jest zaniedbane. To jest, powiedziałbym, bajanie — zero konkretów. Dopatrywałbym się raczej prywatnego żalu przedsiębiorcy, który nie potrafi go przepracować. Dziwi mnie to tym bardziej, że nie widzę merytorycznego powodu, dla którego taki żal miałby się pojawić.
Czytaj też: Robert Czyżak: Nie widzimy światła w tunelu, żeby w mieście zapanowała zgoda
Wróćmy do zarzutu, że konflikt między burmistrzem a radą blokuje ważne tematy i inwestycje. Robert Czyżak mówi, że przez to miasto się nie rozwija.
Myślę, że to właśnie zasłona dla prywatnych zarzutów. Zarzuty pana Czyżaka nie mają konkretnego charakteru. W liście skierowanym do mnie próbował sformułować pewne zarzuty, usiłując przemawiać w imieniu całego wyszkowskiego sportu, a tak naprawdę domagając się specjalnego traktowania prywatnego klubu jakim jest Camper – stworzenia specjalnej strategii dla Campera i zapewnienia infrastruktury na potrzeby Campera. Odpowiedziałem, że sport w Wyszkowie to nie tylko Camper i że priorytetem dla Gminy są inwestycje w sportową infrastrukturę przyszkolną oraz zaspokajającą potrzeby ogółu mieszkańców. Dopiero jak te potrzeby zostaną zabezpieczone, Gmina będzie mogła rozważać inwestycje potrzebne konkretnym środowiskom czy klubom. Jeśli zaś chodzi o dołączenie do referendum rady, wygląda to tak, jakby została dołączona do tej inicjatywy na siłę, żeby nadać jej bardziej obiektywny charakter. Nie wiadomo też, kto stoi za tą inicjatywą. Jeśli ktoś poważnie myśli o referendum, powinien otwarcie przedstawić konkretne powody i grupę inicjatywną. Tutaj mamy wiele niewiadomych. Odbieram to bardziej jako próbę emocjonalnego zmęczenia mnie i urzędników. Referendum trzeba przecież zorganizować, a jego przeprowadzenie wiąże się z dużym wysiłkiem organizacyjnym po stronie Gminy Wyszków oraz kosztami.
Na jaką kwotę mogą one wynieść w przypadku gminy Wyszków?
Około 300 tys. zł. To duże pieniądze, które można byłoby przeznaczyć na coś potrzebnego dla mieszkańców. Jestem w połowie kadencji. Zostałem wybrany demokratycznie i swoją służbę traktuję poważnie. Realizuję program wyborczy. Czuję, że postępuję fair. Pan Czyżak ma prawo działać, ale ja nie widzę merytorycznej podstawy ani solidnego zaplecza dla tej inicjatywy.
Czy pana zdaniem samorząd powinien uważniej słuchać lokalnych przedsiębiorców? Taką potrzebę wskazywał Robert Czyżak.
Na co dzień współpracujemy z różnymi przedsiębiorcami w zakresie w jakim Gmina ma z przedsiębiorcami współpracować zgodnie z prawem. Nie oznacza to priorytetowego traktowania żadnego z nich. Te czasy się skończyły. Pan Czyżak jest prezesem Campera i moje kontakty z nim dotyczyły wyłącznie spraw klubu, dla którego oczekiwał niemożliwego do spełnienia poziomu finansowania. Wysokość dotacji wynika z przyjętych kryteriów, możliwości budżetowych i zadań własnych gminy. W przypadku Campera to finansowanie jest większe z roku na rok, klub bezpłatnie korzysta z gminnych obiektów sportowych i jest traktowany sprawiedliwie – na równi z innymi klubami. Oczekiwanie pana Czyżaka, że klub powinien otrzymywać znacznie więcej, to w praktyce oczekiwanie specjalnego sponsoringu. Gmina nie może sponsorować klubów. Zakładam, że pan Czyżak nie potrafi się z tym pogodzić.
Krytyka działań gminy często pojawia się w mediach społecznościowych. Czy traktuje pan ją jako sygnał niezadowolenia mieszkańców?
Spędzam dużo czasu wśród mieszkańców — podczas wydarzeń sportowych, kulturalnych i społecznych. Ale także co dzień na ulicy, bo często chodzę piechotą. Dużo rozmawiamy. Rzadko spotykam się z krytyką, a jeśli się pojawia, to zwykle ludzie chcą, żebym coś wyjaśnił, i są otwarci na dialog. Jeśli ktoś zaczyna w internecie od inwektyw, na przykład po zmianie organizacji ruchu, to jest to charakterystyczne dla mediów społecznościowych. Jest tam stała grupa tych samych niezadowolonych. Większość mieszkańców nie ma czasu, by siedzieć w internecie i wyrażać swoje zdanie. W bezpośrednich rozmowach ludzie są najczęściej przychylni albo neutralni. Wrażenie powszechnego niezadowolenia jest, moim zdaniem, przede wszystkim domeną internetu gdzie grupa kilku czy kilkunastu osób, które stale z czegoś są niezadowolone, prowadzi między sobą polemikę i nawzajem się nakręca.
Jak ocenia pan poparcie dla inicjatywy referendalnej ze strony WIS „Masz Wybór”, ugrupowania, z którego pan się wywodzi?
Uważam, że to było pochopne. Pan Czyżak uzasadnia referendum między innymi brakiem zgody między radą a mną. Muszę powiedzieć jasno: mój dystans do tej sprawy raczej tę zgodę buduje. Pochopna akcja WIS-u — ugrupowania, z którym szedłem do wyborów — jej nie buduje. To zjawisko obserwuję od dłuższego czasu. Przypominam, że to WIS i PiS wypowiedziały mi umowę koalicyjną. Ta koalicja nie była ona łatwa, ale w niej trwałem, dla dobra mieszkańców. Teraz WIS wyrywa się przed szereg z komunikatem: „Tak, chcemy referendum”. To nie jest budowanie zgody. Jestem gotowy do współpracy. Nie widzę powodu do odwołania mnie tylko dlatego, że prywatny przedsiębiorca czy konkretna grupa polityczna jest niezadowolona i ma opozycyjną agendę. Opozycja jest potrzebna, ale może być mniej lub bardziej konstruktywna. Na półmetku kadencji przedstawię dane dotyczące finansów miasta, gospodarki odpadami i infrastruktury szkolnej. Pokażą one, jaki postęp się dokonał i będą odpowiedzią na nie mające pokrycia w rzeczywistości sugestie, że w mieście dzieje się źle. Czasem pracujemy w trudnych warunkach i po trudnych dyskusjach, ale musimy szukać kompromisu. Uderzanie pięścią w stół i wzywanie do referendum miastu nie pomaga.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze