Reklama

"Przede wszystkim kolektyw, chęć gry i wola walki". Trener Volley Wyszków podsumowuje sezon 

Redakcja wdi24
14/05/2026 12:38

Awans do I ligi mazowieckiej to zwieńczenie dziewięciu miesięcy pracy drużyny, której fundamentem od początku była pasja i wspólny cel. W rozmowie z trenerem Volley Wyszków, Maciejem Główczyńskim, wracamy do kluczowych momentów minionego sezonu, analizując nie tylko barażowy dwumecz z Peter Star RAS6 Szydłowiec, ale przede wszystkim codzienność zespołu budowanego na ogromnym zaangażowaniu. W wywiadzie poruszamy tematy realiów siatkówki na tym szczeblu, wyzwań związanych z budową składu oraz osobistych początków trenera w tym sporcie. Co tak naprawdę przesądziło o awansie i z jakimi ambicjami Volley Wyszków wejdzie do wyższej ligi? 

Mija już ponad tydzień od zwycięskiego meczu z Peter Star RAS6 Szydłowiec, który zapewnił wam awans do pierwszej ligi mazowieckiej. Czy emocje w drużynie zdążyły już opaść, czy wciąż żyjecie tym spotkaniem?

Tak naprawdę gdzieś tam w środku te emocje dalej są, ale mamy już grupę zawodników, która trochę tej siatkówki liznęła, więc można powiedzieć, że na zewnątrz one opadły. Myślimy już o przyszłym sezonie. Część chłopaków gdzieś tam rozważa zakończenie swojej kariery zawodniczej. Ale jednak to wszystko wciąż siedzi w sercu - dziewięć miesięcy ciężkiej pracy, wyrzeczeń. Niby tylko dwa treningi w tygodniu plus mecze, ale dla ludzi, którzy pracują, mają rodziny i robią to z pasji, to naprawdę dużo poświęconego czasu. No i to wszystko zaowocowało awansem. Tak, że ta radość gdzieś tam w środku cały czas jest.

Reklama

Czy przed tym dwumeczem zakładaliście, że jego przebieg będzie aż tak jednostronny? Mimo wszystko na tamten moment Szydłowiec był drużyną grającą ligę wyżej, a poza tym jednym przegranym setem zdominowaliście rywala w każdym pozostałym.

Czy ten dwumecz był jednostronny - można powiedzieć, że u nas tak to wyglądało, ale przede wszystkim dlatego, że nie pozwoliliśmy rywalowi grać. To była zasługa naszej dobrej gry, oni nie mogli rozwinąć skrzydeł i pokazać w pełni swoich umiejętności. U nich natomiast trochę gorzej weszliśmy w mecz, postawili wyżej poprzeczkę, a my zaczęliśmy popełniać błędy, których u siebie nie robiliśmy, co od razu przełożyło się na wynik, co pokazał pierwszy set. Później unormowaliśmy swoją grę, zmniejszyliśmy liczbę błędów, pozwoliliśmy przeciwnikowi grać i oddawaliśmy piłkę, z czego mieliśmy bardzo dobry blok i uważam, że to był jeden z elementów, który pomógł nam zdominować przedostatni i ostatni set.

Reklama

Zerkając szerzej na cały sezon - co najbardziej zadecydowało o tym awansie?

Przede wszystkim kolektyw, chęć gry i wola walki.

Na tym poziomie rozgrywek nie funkcjonuje jeszcze system challenge. Jak to wygląda w praktyce przy spornych sytuacjach, zwłaszcza gdy mecz jest nagrywany?

Nie ma takiej możliwości. Tylko system challenge daje sędziom opcję sprawdzenia akcji. Nawet jeśli mecz jest nagrywany, decyzji nie da się cofnąć. Po meczu można ewentualnie coś pokazać sędziemu, ale po podpisaniu protokołu nic to już nie zmienia.

Reklama

Pytam o to nieprzypadkowo - w barażach z Ząbkami była kontrowersyjna sytuacja. Czy w takich momentach drużyna jest całkowicie bezradna?

Powiem tak: jest sędzia główny, który może zapytać drugiego sędziego. Natomiast jeśli decyzja została podjęta, to bardzo rzadko jest zmieniana. Sędziowie raczej się do błędów nie przyznają. Często bywa też tak, że jeśli wiedzą, że zabrali punkt, próbują go „oddać” w innej akcji - choć oczywiście nie jest to zgodne z przepisami. Szkoda tylko, że w meczu z Ząbkami ten punkt padł w takim momencie, który mógł zadecydować o secie i całym spotkaniu. Mogliśmy wygrać i zagrać trzeci mecz u nich.

Reklama

Z jakimi największymi wyzwaniami musieliście się zmierzyć przy tworzeniu tej drużyny?

Największym wyzwaniem był czas, który zawodnicy muszą poświęcić prywatnie. Praca, rodziny, obowiązki - a do tego treningi i mecze, bez żadnego wynagrodzenia. Oni robią to z pasji. My daliśmy im możliwość grania na poziomie ligowym, ale to wszystko opiera się na ich zaangażowaniu.

Co na tym poziomie ma największe znaczenie przy budowaniu zespołu - taktyka, przygotowanie fizyczne czy mentalność?

Wiadomo, umiejętności są bardzo ważne, ale równie ważne jest serce do gry. Taktyka oczywiście jest przygotowywana pod każdego przeciwnika, ale kluczowa jest wola walki i dyspozycja zawodników w trakcie tygodnia. Często bywało tak, że ktoś z podstawowej szóstki nie był na treningach, więc trudno było przewidzieć jego formę, a zmiennik prezentował się bardzo dobrze i dostawał szansę. Jeśli nie szło, wtedy reagowałem zmianami. To jest trudny kawałek chleba na tym poziomie - w czwartej czy trzeciej lidze zawodnicy nie zarabiają, więc nie zawsze można od nich wymagać wszystkiego. Oni przychodzą tu dla siebie, z pasji. Zupełnie inaczej jest w wyższych ligach czy w PlusLidze, gdzie zawodnicy mają kontrakty i to jest ich praca - tam trener ma większe wymagania, bo odpowiada za wynik i zawodnicy muszą realizować jego założenia.

Reklama

W obecnej kadrze są zawodnicy, którzy w ostatnich miesiącach zrobili wyraźny postęp i wyróżniają się na tle reszty?

Tak, zdecydowanie wyróżnia się nasz atakujący Tomek Tomczyk. Jest po UKS Polonez, po klasie sportowej - jako dzieciak grał jeszcze na środku, był bardzo niskim zawodnikiem. Dopiero w liceum mocno urósł. W tym czasie miał przerwę od siatkówki, ale potem powoli wrócił do grania. Ma świetne predyspozycje, szczególnie jeśli chodzi o skoczność i grę w bloku - ten element bardzo mu pomaga. Odblokował też głowę. Jeśli jeszcze poświęci więcej czasu na siłownię i pracę indywidualną, to ma potencjał, żeby grać dużo wyżej. Drugi zawodnik to Jakub Leszczyński - natura nie dała mu wzrostu, ale nadrabia skocznością i ogromną pracą na siłowni. Pokazał to w ostatnim meczu, kiedy wszedł w trakcie spotkania i na przyjęciu udowodnił, że może grać w pierwszej szóstce i być ważną postacią zespołu.

Reklama

Ogłosiliście ostatnio nabór do drużyny - jak to wygląda w praktyce? Zawodnicy zgłaszają się sami, czy klub aktywnie też ich poszukuje?

Na razie jestem jeszcze w trakcie rozmów z zawodnikami z poprzedniego sezonu, bo można powiedzieć, sezon jest już zakończony. Cały czas będę starał się, żeby ta siatkówka opierała się na „swojakach”, czyli na chłopakach z Wyszkowa, chociaż poziom rozgrywek jest już wyżej. Wiem, że część chłopaków już po prostu nie da rady trenować. Niestety w Wyszkowie nie mamy jeszcze takiego potencjału, żeby oprzeć całą siatkówkę na chłopakach miejscowych, więc zrobiliśmy otwarty nabór. Zgłoszenia do klubu wpływają. Zweryfikujemy oczekiwania tych zawodników i jeżeli będzie taka potrzeba, zrobimy jakieś dwa, trzy treningi naborowe. Oni wysyłając CV, wysyłają filmiki ze swoich poprzednich sezonów. Nie jest to PlusLiga, także oglądając urywki akcji, będę wiedział, czy zawodnik ma potencjał. No i oczywiście charakter, bo w trzeciej czy czwartej lidze bardzo dużo zależy od mentalności. Czy zbudujemy kolektyw wewnątrz, czy nie.

Reklama

Z jakim celem sportowym wchodzicie w przyszły sezon?

Rozmawialiśmy z Michałem i z Marcinem, bo my tworzymy zarząd i decyzyjność. Moim celem jest póki co utrzymanie w trzeciej lidze. Jeżeli będzie możliwość walki o play-offy czy awans, jak najbardziej podejmujemy rękawice, ale pierwszy cel to spokojne utrzymanie. Zobaczymy, jak skompletujemy skład. 

Które elementy gry wymagają poprawy przed grą w wyższej lidze?

Zdecydowanie zagrywka - na treningach wygląda to dobrze, natomiast w meczach ta zagrywka momentami nam kuleje. Może nie pod względem siły, ale przede wszystkim regularności. W ostatnich spotkaniach, właśnie z Szydłowcem, udało się to trochę ustabilizować. Na pewno powinniśmy popełniać mniej błędów, a w zamian lepiej wykorzystywać grę w obronie i bloku.

Reklama

Co po awansie budzi największe obawy, a w czym pokładane są największe nadzieje?

Jeśli chodzi o obawy, to w zasadzie ich nie mam. Jedynie kwestia skompletowania składu, który pozwoli nam realnie powalczyć w trzeciej lidze, oraz dostępności hali. Dopóki nie będę miał pewnych terminów treningów i zaklepanej sali, to jest jedyny znak zapytania. Musimy dopasować godziny pod zawodników, bo wielu z nich dojeżdża z Warszawy, a Kamil Obrębski nawet z Olsztyna. Hala jest oblegana, bo wiele podmiotów chce z niej korzystać. Liczę jednak na to, że uda się rozgrywać mecze tak jak w tym sezonie - za co dziękuję starostwu i pani dyrektor za możliwość ułożenia grafiku.

Reklama

Wśród młodzieży widać już zawodników z potencjałem, którzy w przyszłości mogliby pójść śladami Liliany Wójcik i trafić do kadry?

Jak najbardziej tak. Liliana bardzo ciężko pracowała, widziałem to jako nauczyciel i trener w UKS Polonez. Myślę, że nasze dzieciaki też mają taki potencjał, choć w życiu oprócz umiejętności trzeba mieć też troszeczkę szczęścia sportowego, żeby trenerzy zauważyli i dali szansę. Mam nadzieję, że nasze dzieciaki też będą miały tyle szczęścia co ona.

Czy podejmujecie już konkretne działania, żeby zachęcić dzieci do siatkówki?

Reklama

Tak naprawdę już zaczęliśmy to robić. Najlepszym sposobem są treningi naborowe - dostajemy możliwość wejścia do szkół, robimy zajęcia pokazowe, opowiadamy dzieciom, na czym polega siatkówka i zachęcamy je do ruchu. Uważam, że właśnie w ten sposób można je przekonać do sportu. Siatkówka jest wymagająca technicznie, ma dużo elementów, ale jeśli ktoś złapie podstawy, daje ogromną frajdę i możliwość bycia częścią drużyny. Każdy potrzebuje funkcjonować w grupie, a my to oferujemy - są treningi, obozy, wyjazdy. Mamy też młodych trenerów, którzy dobrze rozumieją dzieci i potrafią z nimi złapać kontakt. Ta chemia jest bardzo ważna i dodatkowo ich napędza. Dlatego często jest tak, że jeśli dziecko już się odważy i przyjdzie na trening, to po prostu z nami zostaje.

Jak wyglądały początki przygody z siatkówką i co sprawiło, że wybór padł właśnie na ten sport?

Tak naprawdę od szkoły podstawowej - zawsze byłem wysoki, szybko urosłem i pochodzę z Olsztyna. Na początku trenowałem koszykówkę i były nawet niezłe wyniki, ale w pewnym momencie to się zatrzymało. Pod koniec ósmej klasy mama zaprowadziła mnie na pierwszy trening siatkówki do trenera Kopaczela. Wszedłem już do kategorii młodzika, więc ominęła mnie mini siatkówka - chłopaki już grali, atakowali, a ja dopiero uczyłem się odbijać palcami i poznawałem podstawy, ale bardzo szybko zrobiłem progres i dostałem szansę gry. Później poszedłem do liceum do klasy sportowej UKS Chemik i od tego momentu zaczęła się na poważnie moja przygoda z siatkówką. W juniorach zdobyliśmy brązowy medal mistrzostw Polski, było też czwarte miejsce. Jestem wychowankiem AZS Olsztyn, graliśmy w drugiej i pierwszej lidze, także całe moje życie było związane z siatkówką.

Czy ma trener przedmeczowe rytuały?

Jako trener nie mam już żadnych rytuałów. Jako zawodnik oczywiście były, ale każdy ma swoje sposoby, żeby się wyciszyć czy zmotywować i to zostawię dla siebie. Teraz skupiam się przede wszystkim na tym, żeby zawodnicy byli zdrowi i żebym miał ten „ból głowy”, kogo wystawić. Mając rodzinę, też trudniej o jakieś schematy przedmeczowe, choć zawsze znajduję czas, żeby przemyśleć różne warianty na mecz. Po tylu latach wiele rzeczy i tak odbywa się już automatycznie.

Który mecz siatkarski jako kibic był dla Pana najlepszy w historii?

Polska - Stany Zjednoczone na igrzyskach olimpijskich w 2024 roku.

A faworyt do wygrania Ligi Mistrzów?

Obstawiam drużynę Kamila Semeniuka, czyli Perugię, chociaż nie ukrywam, że Warta Zawiercie ma ogromny potencjał. Mega drużyna, mega trener - Michał Winiarski, mój rocznik. Mieliśmy już okazję grać przeciwko sobie na mistrzostwach Polski, wtedy my zdobyliśmy brązowy medal, a oni odpadli jeszcze jako Bydgoszcz. Także w tej drużynie naprawdę jest duży potencjał i świetny szkoleniowiec. No ale wiadomo, to też zasługa klubu, który ma duży budżet i możliwości, żeby pozyskiwać zawodników takiego poziomu, jakich mają obecnie w składzie.

Wiadomość do kibiców?

Wielki szacunek za wsparcie przez cały sezon. Dziękuję za obecność na meczach i za to, że zachęcają dzieci do treningów. Mam nadzieję, że w kolejnym sezonie będzie nas jeszcze więcej.

Źródło: Rozmawiał Paweł Soroko Aktualizacja: 14/05/2026 14:23
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości