Reklama

„Chcemy stworzyć pełną ścieżkę szkoleniową”. Michał Urbaniak o wizji klubu na najbliższe lata

Redakcja wdi24
11/05/2026 17:22

Awans do pierwszej ligi mazowieckiej to dla Volley Wyszków coś więcej niż sportowy sukces. To efekt lat konsekwentnego budowania projektu, który dziś rozwija nie tylko drużynę seniorów, ale całą siatkarską społeczność w mieście. O drodze od lokalnej inicjatywy do sukcesu i kulisach codziennej pracy rozmawiamy z prezesem klubu, Michałem Urbaniakiem. Jak zrodził się Volley Wyszków i dlaczego dziś postrzega się go jako jeden z najciekawszych kierunków sportowego rozwoju w mieście?

Za wami awans do pierwszej ligi mazowieckiej. To bez wątpienia duży krok w rozwoju zespołu. Co w tym momencie przeważa bardziej, radość z osiągniętego sukcesu czy raczej ulga po wykonanej pracy i zamknięciu tego etapu?

Przede wszystkim radość. Nawiązując do drużyny seniorów, ten projekt trwa w sumie dwa lata i w drugim roku osiągnęliśmy awans. Mieliśmy takie ambicje. W pierwszym sezonie chcieliśmy bardziej się uczyć i zobaczyć, jak to wszystko funkcjonuje w ramach zespołu seniorów, więc tym większa jest radość z tego sukcesu. Już nie możemy się doczekać kolejnego sezonu.

Reklama

Na ile ten awans zmienia codzienne funkcjonowanie klubu, nie tylko pod względem sportowym, ale też organizacyjnym?

Przede wszystkim mamy ogromną satysfakcję i jeszcze większą motywację do pracy, bo udało się zrealizować coś, co było naszym celem i marzeniem. To bardzo napędza do dalszego działania. Oczywiście trzeba pamiętać, że udział drużyny seniorów w rozgrywkach na wyższym poziomie wiąże się z większą organizacją pracy i większymi nakładami finansowymi, natomiast między drugą a pierwszą ligą mazowiecką te różnice nie są aż tak duże. Jesteśmy na to dobrze przygotowani, mamy spore doświadczenie meczowe i wspaniałych ludzi, którzy bardzo nam w tym wszystkim pomagają, więc podchodzimy do tego z optymizmem.

Reklama

Ten awans bardziej przyspiesza rozwój całego projektu, czy jednak wiąże się też z większą liczbą wyzwań, z którymi trzeba się będzie zmierzyć?

Raczej przyspiesza rozwój całego projektu i całego klubu. Warto zacząć od tego, że drużyna seniorów nie jest u nas priorytetem - to nie jest klub stricte sportowy, tylko organizacja pozarządowa, której głównym celem jest upowszechnianie kultury fizycznej i rozwój sportu. Seniorzy są więc niejako koncepcją dodatkową, która doskonale wkomponowuje się w funkcjonowanie Volley’a. Zauważyliśmy, że klub posiadający drużynę seniorską jest zupełnie inaczej postrzegany. To przyciąga bardzo dużo ludzi do naszej działalności, a społeczność wokół klubu mocno się powiększyła. Dzięki temu możemy jeszcze skuteczniej realizować nasze cele statutowe i robić to w bardziej efektywny sposób.

Reklama

Klub został założony w 2019 roku. Czy już wtedy mieliście w planach dojście do takiego poziomu, czy raczej była to bardziej inicjatywa z pasji, nastawiona na promocję sportu i siatkówki wśród lokalnej społeczności?

Na początku nie wyobrażaliśmy sobie, że po prawie siedmiu latach będziemy w miejscu, w którym jesteśmy. To nie był cel od samego początku. Wszystko zaczęło się z pasji do siatkówki i przypadku. Spotkało się dwóch ludzi, czyli ja i Maciek. Znaliśmy się już od 2011 roku, nasze drogi gdzieś wcześniej się przecinały. Ja wróciłem z Warszawy po skończonych studiach na AWF-ie, z doświadczeniem zdobytym w warszawskim klubie Metro Warszawa. W pewnym momencie stwierdziliśmy, że warto byłoby zrobić coś dla siatkówki w mieście, ponieważ ma bardzo duży potencjał, a przede wszystkim znamy ją, lubimy i daje nam to dużą satysfakcję. Założenie uczniowskiego klubu sportowego, czyli organizacji pozarządowej, było dla nas naturalną i wygodną formą, w której mogliśmy po prostu działać i rozwijać tę ideę.

Reklama

Czy pamięta pan moment, w którym po raz pierwszy złapał „bakcyla” do siatkówki i zaczęło się prawdziwe zainteresowanie tym sportem?

To były takie typowo dziecięce czasy. Miałem to szczęście, że część mojego dzieciństwa przebiegała bez cyfrowych narzędzi, więc większość czasu spędzaliśmy na podwórku. Pochodzę z osiedla w Wyszkowie, było nas sporo dzieciaków, więc cały czas coś się działo. Kiedyś na naszym betonowym boisku zawiesiliśmy po prostu sznurek i zrobiliśmy coś na kształt siatki. Zaczęliśmy przebijać przez nią piłkę i to nas strasznie wciągnęło. To był taki pierwszy moment, kiedy pojawiła się ta „iskra”. Później trafiłem do klasy siatkarskiej w Gimnazjum nr 1, do trenera Lecha Przychodnia, a następnie do Zbigniewa Malinowskiego i tam już zaczęło się świadome trenowanie siatkówki. Od tego momentu ten sport bardzo mi się spodobał. Siatkówka to dla mnie przede wszystkim sport zespołowy, który uczy pracy w grupie, komunikacji i dogadywania się, a na indywidualności nie ma tam za wiele miejsca. Ten sport dał mi bardzo dużo w życiu i dlatego chcę to przekazywać dalej głównie dzieciom, bo wiem, jak dużą wartość to niesie.

Reklama

Na ile to, co zakładaliście przy starcie klubu, pokryło się z rzeczywistością w pierwszych latach działania?

Głównym celem od samego początku było przede wszystkim prowadzenie zajęć dla dzieci i pokazanie siatkówki na atrakcyjnym, dobrym poziomie, w taki sposób, żeby była to zachęcająca forma treningu i rozwoju. Początki to było naprawdę mocne odbijanie się od ściany, ponieważ zupełnie inaczej to sobie wyobrażałem, szczególnie jeśli chodzi o kwestie formalne i administracyjne. Myślałem, że będzie to dużo łatwiejsze. Same założenia dotyczące prowadzenia zajęć udało się realizować od początku. Był to fundament naszej działalności. Natomiast już pierwszy okres funkcjonowania, czyli start we wrześniu 2019 roku, a później pandemia w 2020 i kolejne ograniczenia, bardzo mocno zweryfikowały nasze wyobrażenia. Do tego dochodziły problemy z salą i organizacją treningów. Było tego naprawdę sporo, ale jednocześnie te trudne momenty nas zahartowały nauczyły działania i pokazały, że jeśli się chce to nie ma rzeczy niemożliwych. Dziś dzięki trudnym początkom nie mamy już większych problemów organizacyjnych, bo największe wyzwania przeszliśmy właśnie na samym początku.

Reklama

Czy w trakcie rozwoju klubu pojawił się moment, w którym miałeś wrażenie, że ten projekt może się zatrzymać?

Był taki jeden moment zawahania, w zasadzie bardziej z mojej strony. Od początku prowadziliśmy klub wspólnie z Maćkiem, ale z czasem musieliśmy trochę rozdzielić obowiązki i zmienić strukturę zarządzania, przez co na mnie spadło więcej tematów administracyjno-organizacyjnych. W ciągu roku pozyskiwaliśmy środki w kilku konkursach i z roku na rok skuteczność była większa. W pewnym momencie poczułem coś na kształt wypalenia. Projektów było bardzo dużo, pomysły się nie kończyły i ciężko było z czegoś zrezygnować. Na szczęście wtedy pojawiła się grupa fantastycznych trenerów, którzy wzięli na siebie dużą część obowiązków, bardzo mocno się zaangażowali i dokładają cały czas cegiełkę w budowę naszej społeczności. Działamy w podobnym podejściu i wspólnym celu, więc ten trudniejszy moment udało się przejść. Do dziś funkcjonujemy właśnie w takim modelu współpracy.

Reklama

Jak wygląda obecnie skala działalności klubu i ile mniej więcej osób trenuje w UKS Volley Wyszków?

Liczba osób trenujących u nas jest cały czas dynamiczna, bo ktoś przychodzi, ktoś odchodzi, czasem ktoś rezygnuje albo wypada przez kontuzję, ale w tym momencie to około 280 osób. Mamy 12 grup treningowych, od dzieci, przez młodzież, aż po dorosłych i zespół seniorów.

Zadaję to pytanie dlatego, bo w obecnych czasach dużo mówi się o tym, że dzieci spędzają sporo czasu przy komputerach i telefonach i coraz mniej chętnie uprawiają sport. Czy w waszym przypadku widać odwrotny trend i rosnące zainteresowanie siatkówką?

Reklama

Tak, zdecydowanie. Jesteśmy bardzo pozytywnie zaskoczeni, bo wiemy, jaka jest sytuacja demograficzna w Polsce i w Wyszkowie, ale nie narzekamy na brak chętnych. Wręcz przeciwnie, musimy czasem odmawiać dzieciom, bo nie mamy wystarczającej infrastruktury, żeby wszystkich przyjąć. W okresie zimowym, kiedy większość klubów przenosi się do hal, ten problem jeszcze bardziej się uwidacznia. Natomiast jeśli chodzi o zainteresowanie, to jest ono naprawdę bardzo duże. Myślę, że w dzisiejszych czasach to jest niezwykle ważne - żeby dzieci funkcjonowały w sporcie. Nie tylko w siatkówce, ale w każdej dyscyplinie, bo sport niesie za sobą niesamowite wartości. To czas, kiedy dzieci odkładają telefony, wychodzą do ludzi, nawiązują relacje, uczą się współpracy, odpowiedzialności i zdrowej rywalizacji. Sport pomaga im też zaspokajać bardzo ważne potrzeby rozwojowe m.in. daje poczucie przynależności, buduje pewność siebie i uczy radzenia sobie z emocjami. Dla wielu dzieci trening to dziś coś znacznie więcej niż tylko aktywność fizyczna.

Czy w związku z tym planujecie otwieranie kolejnych grup treningowych dla nowych roczników?

Reklama

Tak, to nie dzieje się przypadkowo. Budujemy pełnoekranowy system szkolenia i już go wdrożyliśmy. W tym roku zadebiutowała u nas kategoria kadetek, a w przyszłym sezonie planujemy start drużyny juniorek. Docelowo chcemy mieć pełną ścieżkę szkoleniową od najmłodszych grup, przez mini siatkówkę, młodziczki, kadetki, juniorki, aż po seniorki i analogicznie u chłopców. W przyszłości to ma się naturalnie domknąć w jedną spójną strukturę.

Czy awans do wyższej ligi przełożył się już na rozmowy ze sponsorami i partnerami?

Reklama

Szczerze mówiąc, jesteśmy jeszcze w trakcie rozmów, więc trudno powiedzieć, jak bardzo to wpłynie. Mamy fantastycznych sponsorów i partnerów, którzy mocno wspierają nie tylko drużynę seniorską, ale również grupy dziecięce i młodzieżowe. To głównie dzięki nim możemy jeździć na zawody i turnieje bezpłatnie, co dziś ma ogromne znaczenie. Bez tego wsparcia drużyna seniorska po prostu nie mogłaby funkcjonować. Te rozmowy są zawsze bardzo dobre i partnerskie i mam nadzieję, że z ich strony również tak to wygląda. Co ważne, są to głównie lokalne przedsiębiorstwa, za którymi stoją wyszkowianie. Bardzo często po prostu się znamy - oni sami kiedyś trenowali, dziś trenują u nas ich dzieci albo po prostu identyfikują się z klubem i lokalnym sportem. Dzięki temu ta współpraca ma nie tylko wymiar sponsorski, ale też taki zwyczajnie ludzki i społeczny. Czujemy, że gramy trochę wszyscy do jednej bramki.

Jak układa się współpraca z samorządem Wyszkowa?

Bardzo dobrze. Duża część naszego budżetu opiera się na konkursach organizowanych przez Gminę Wyszków, które są podstawą funkcjonowania klubu. Dzięki temu możemy finansować m.in. wynagrodzenia trenerów, a także korzystać z infrastruktury, jak hala WOSiR na preferencyjnych warunkach za symboliczną „złotówkę”. Organizujemy też wspólne wydarzenia i turnieje. Bardzo dobrze układa się też współpraca z Powiatem Wyszkowskim, gdzie realizujemy kolejne wspólne wydarzenia sportowe. Korzystamy również bezpłatnie z hali CEZiU „Kopernik”, która podlega pod Powiat, dlatego to wsparcie jest dla nas bardzo ważne. Mamy naprawdę świetne warunki do pracy.

W jakim kierunku chciałby pan, żeby klub rozwijał się w kolejnych latach, bardziej sportowym czy stabilizacyjnym?

Zdecydowanie stawiamy na stabilny rozwój. Naszym głównym celem jest szkolenie dzieci i młodzieży oraz tworzenie im przestrzeni do rozwoju na każdym etapie szkolenia. W Wyszkowie przez lata brakowało ciągłości między grupami młodzieżowymi a seniorskimi i chcemy to zmienić. Drużyna seniorska ma przede wszystkim pełnić rolę zaplecza i miejsca rozwoju dla młodych zawodników i w przyszłości zawodniczek. Nie skupiamy się na wielkich celach sportowych, tylko na budowaniu środowiska, które daje możliwości. Chcemy nie tylko rozwijać klub sportowo, ale też utrzymać jakość i liczbę wydarzeń, które organizujemy, bo jest ich naprawdę bardzo dużo. W samym 2025 roku zorganizowaliśmy i współorganizowaliśmy kilkadziesiąt wydarzeń sportowych, w których udział wzięło ponad 3000 osób. Co ważne, finansowanie tych działań było oparte głównie na pozyskiwanych środkach zewnętrznych, m.in. z Urzędu Marszałkowskiego i Ministerstwa Sportu, dzięki czemu nie obciążaliśmy nadmiernie budżetów lokalnych samorządów. 

Gdyby miał pan wskazać jedno największe marzenie związane z klubem, co by to było?

Takim marzeniem, trochę utopijnym, jest własna niezależna hala. Natomiast bardziej realnie chcemy po prostu utrzymać to, co już zbudowaliśmy, czyli organizację turniejów, wydarzeń sportowych i dalszy rozwój społeczności. To się dzieje krok po kroku i na ten moment to jest dla nas największa wartość.

Czy kiedyś Volley Wyszków stanie się najlepszą drużyną siatkarską w mieście?

Tak, zdecydowanie w to wierzę.

Czy na co dzień śledzi pan siatkówkę na najwyższym poziomie i ma swoje sportowe inspiracje?

Od siatkówki w sensie ścisłym trochę się odsunąłem. Nie jestem już takim typowym kibicem śledzącym wszystko na bieżąco. Raczej oglądam ważniejsze mecze reprezentacji Polski i obserwuję różne kluby, nie tylko siatkarskie, głównie pod kątem organizacji, marketingu i pracy z akademią. Czerpię inspiracje z różnych miejsc i staram się przenosić to na nasze realia.

Na zakończenie chciałbym jeszcze wrócić do osób, które od początku mocno wspierają klub i są obecne zarówno na meczach, jak i wydarzeniach organizowanych przez was. Jaką rolę odgrywają w tym całym projekcie i co chciałbyś im powiedzieć na koniec sezonu?

Przede wszystkim ogromne podziękowania. Nie spodziewaliśmy się takiego wsparcia i frekwencji, szczególnie na tym poziomie rozgrywkowym. To dla nas coś wyjątkowego i bardzo ważnego. Kibice dają nam ogromną energię i sens tego, co robimy. Zapraszam ich na kolejne mecze i turnieje, bo naprawdę dużo się u nas dzieje i chcemy, żeby dalej byli częścią tego projektu.

Źródło: Rozmawiał Paweł Soroko
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości