Reklama

Tragedia pod Warszawą: 67-latek zastrzelił partnerkę, potem popełnił samobójstwo. Na miejsce były dzieci

Redakcja wdi24
08/05/2026 13:18

Śledczy wyjaśniają okoliczności tragicznego zdarzenia, do którego doszło w czwartek w Raszynie pod Warszawą. 67-letni mężczyzna prawdopodobnie zastrzelił swoją 45-letnią partnerkę, po czym odebrał sobie życie. Jak ustalił Onet, służby zostały poinformowane przez 11-letniego syna pary, który w chwili zdarzenia przebywał w domu wraz z młodszą siostrą. 

Do zdarzenia doszło w czwartek około godziny 16:30. Na miejsce natychmiast skierowano patrol policji, który zastał na posesji dwoje dzieci. W domu znaleziono ciało kobiety. - Dzieci zostały objęte natychmiastową opieką - podaje KPP w Pruszkowie. 

Z wstępnych ustaleń wynika, że 67-letni partner kobiety oddalił się z posesji przed przyjazdem służb - czytamy w Onecie. 

Policja wszczęła poszukiwania, w które zaangażowano funkcjonariuszy z kilku jednostek. Około godz. 20 ciało mężczyzny odnaleziono na cmentarzu w Prażmowie. 

Reklama

Nieoficjalnie wiadomo, że sprawca był emerytowanym pilotem i posiadał pozwolenie na broń. Policja nie potwierdziła tych informacji. Trwa śledztwo, które ma wyjaśnić motywy i okoliczności zdarzenia. Śledczy analizują zebrane dowody i przesłuchują świadków. 

— Na miejscu oględziny prowadzili wczoraj policjanci i prokurator. Obecnie analizowane są zebrane materiały dowodowe, by wyjaśnić okoliczności i przyczyny tego zdarzenia — przekazała Onetowi mł. asp. Katarzyna Ambroziak z Komendy Powiatowej Policji w Pruszkowie. 

Reklama

Jak z kolei podaje TVP ofiara była zaangażowaną mamą dwójki dzieci i członkiem społeczności wietnamskiej w Polsce. Według relacji bliskich ich związek od dłuższego czasu przechodził poważny kryzys, a kobieta miała wcześniej złożyć pozew rozwodowy. 

Portal se.pl dotarł do przyjaciółki zamordowanej. Dziennikarze nieoficjalnie ustalili, ż para miała wziąć ślub jeszcze w Wietnamie, potem na świat przyszła dwójka ich dzieci, a następne razem przeprowadzili się do Polski. Przyjaciółka zamordowanej kobiety twierdzi, że problemy zaczęły się po przeprowadzce do Polski. Miało dochodzić do przemocy, więc kobieta wniosła o rozwód. "Sąd przyznał jej prawo opieki nad dziećmi, ale nie chciała ograniczać ojcu kontaktów z dziećmi, chociaż miała do tego prawo. Rozmówczyni podkreśla, że ofiara była osobą niezwykle zaradną i całkowicie oddaną dzieciom" - czytamy. 

Reklama

 

Źródło: Onet / se.pl / TVP
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości