Reklama

„Chcemy ocalić smaki, zanim zostaną tylko wspomnieniem”. Lenarcik i KGW stworzą Mazowiecką Księgę Smaków

Redakcja wdi24
15/09/2026 09:39

Nie chcą szukać tylko najlepszego przepisu. Chcą znaleźć historie, które stoją za smakami Mazowsza. Zakład Mięsny Lenarcik, obchodzący 35-lecie działalności, zaprosił Koła Gospodyń Wiejskich z całego regionu do projektu „Smaki Mazowsza z Lenarcikiem”. Jednym z najważniejszych efektów przedsięwzięcia ma być Mazowiecka Księga Smaków. O tym, dlaczego firma zdecydowała się na tak nietypowy projekt i co czeka uczestniczące Koła, rozmawiamy ze Sławomirem Lenarcikiem, właścicielem Zakładu Mięsnego Lenarcik, oraz członkami zarządu firmy: Robertem Szparą, Marzeną Krakowską i Dariuszem Arazym.

 Firma Lenarcik działa od 35 lat. Można było uczcić jubileusz klasyczną kampanią. Państwo postanowili zaprosić do współpracy Koła Gospodyń Wiejskich z całego Mazowsza. Dlaczego?

Sławomir Lenarcik: Po 35 latach działalności coraz mocniej widzimy, że firma to nie tylko zakład, produkty czy sklepy. To również miejsce, z którego się wywodzimy, ludzie, których przez te lata poznaliśmy, i smaki, które są częścią naszej wspólnej historii. Jesteśmy firmą rodzinną, od początku związaną z Mazowszem. Pomyśleliśmy więc, że zamiast tylko opowiadać o własnej historii, warto zrobić coś, dzięki czemu możemy ocalić fragment historii całego regionu. A kto zna tę historię lepiej niż Koła Gospodyń Wiejskich? Dlatego chcemy połączyć siły z tymi, którzy od pokoleń przechowują lokalne receptury i zwyczaje, i wspólnie zachować je dla następnych pokoleń. To właśnie jest punkt wyjścia projektu. 

Reklama

„Ocalić” brzmi dość poważnie. Czy rzeczywiście nasze kulinarne tradycje mogą zniknąć?

Sławomir Lenarcik: Oczywiście. Proszę pomyśleć, ile każdy z nas pamięta potraw z dzieciństwa, których już dzisiaj nikt w rodzinie nie przygotowuje. Ile przepisów znała babcia, ale nigdy ich nie zapisała. Często receptura istnieje na pożółkłej kartce, w starym zeszycie albo wyłącznie w czyjejś pamięci. A razem z człowiekiem może odejść również ona. Dlatego nie chcemy czekać. Chcemy zapytać mieszkańców Mazowsza: co pamiętacie ze swoich rodzinnych stołów? I chcemy te odpowiedzi zachować.

Reklama

Czyli nie szukacie Państwo po prostu najlepszego przepisu?

Robert Szpara: Zdecydowanie nie. Gdyby chodziło tylko o konkurs kulinarny, byłoby to znacznie prostsze przedsięwzięcie. Nam zależy na czymś więcej. Smak jest pretekstem do opowiedzenia historii. Za konkretną potrawą może stać wesele sprzed pięćdziesięciu lat, rodzinne święta, żniwa, dożynki, niedzielny obiad albo receptura przekazywana przez cztery pokolenia kobiet. Tego nie da się sprowadzić do listy składników. Powtarzamy od początku projektu: smak to coś więcej niż dobry przepis. To ludzie, miejsca i historie, których nie znajdziemy w żadnej książce – chyba że wspólnie ją stworzymy.  I właśnie dlatego chcemy stworzyć Mazowiecką Księgę Smaków.

Reklama

 Co znajdzie się w tej książce?

Robert Szpara: Chcemy, aby znalazły się w niej nie tylko receptury. Sam przepis mówi nam, jak przygotować potrawę, ale nie mówi, dlaczego jest ważna. Dlatego chcemy poznawać również historie Kół, miejscowości i ludzi. Dowiedzieć się, od kogo pochodzi przepis, kiedy przygotowywano daną potrawę, z czym się kojarzyła, czy była związana z konkretnym świętem albo miejscową tradycją. Jeżeli uda nam się to zebrać, powstanie coś znacznie ciekawszego niż książka kucharska. Powstanie kulinarna opowieść o Mazowszu.

Reklama

W centrum projektu znalazły się Koła Gospodyń Wiejskich. Dlaczego właśnie one?

Marzena Krakowska:  Koła mają coś, czego nie można kupić ani odtworzyć z internetu – pamięć lokalnych społeczności. I mówię tu nie tylko o przepisach. Koła Gospodyń Wiejskich od pokoleń przechowują wiedzę o tym, jak wyglądały święta, co stawiano na stołach, jak wykorzystywano lokalne produkty, jakie potrawy przygotowywano na wesela, dożynki czy ważne rodzinne uroczystości. To ogromna część naszej kultury codzienności. Jednocześnie bardzo zależy nam na tym, żeby nie pokazywać KGW wyłącznie przez pryzmat przeszłości.

Reklama

Dlaczego?

Marzena Krakowska: Bo byłoby to po prostu nieprawdziwe. Dzisiejsze Koła są niezwykle aktywne. Tworzą wydarzenia, realizują projekty, integrują mieszkańców, promują swoje miejscowości, korzystają z mediów społecznościowych, pozyskują środki i mają mnóstwo własnych pomysłów. Chcemy pokazać całemu Mazowszu kobiety, które potrafią łączyć to, co było, z tym, co dopiero przed nami.  I to połączenie jest dla mnie jednym z najciekawszych elementów całego projektu: babciny zeszyt z przepisami może spotkać się tutaj z kreatywnością dwudziesto- czy trzydziestolatki. Jedna osoba pamięta recepturę, druga może nadać jej nowe życie.

Reklama

Jakiego rodzaju wyzwania stoją przed Kołami Gospodyń Wiejskich?

Dariusz Arazy: Tego właśnie jeszcze nie zdradzimy. [śmiech] Gdybyśmy dzisiaj opowiedzieli wszystko, przestałoby być ciekawie. Mogę natomiast powiedzieć jedno: nie oczekujemy wyłącznie perfekcyjnego odtworzenia dawnych receptur. Interesuje nas również to, jak Koła potrafią spojrzeć na tradycję dzisiaj. W spocie zapraszamy KGW słowami: „otwieramy przed Wami spiżarnie Lenarcika. Zaskoczcie nas!” I dokładnie o to chodzi. My również chcemy być w tym projekcie zaskakiwani.

Reklama

Nie obawiacie się zarzutu, że projekt dotyczący tradycji jest po prostu kolejną kampanią marketingową firmy?

Robert Szpara: Każda firma, która podpisuje swoim nazwiskiem projekt społeczny, musi liczyć się z takim pytaniem. Dlatego najważniejsza będzie odpowiedź w postaci tego, co po projekcie pozostanie. Jeżeli efektem będą tylko zdjęcia w mediach społecznościowych, to rzeczywiście będzie za mało. My chcemy, aby zostały przepisy, historie, poznani ludzie, relacje pomiędzy Kołami i przede wszystkim Mazowiecka Księga Smaków. Marka Lenarcik jest częścią tego projektu, ale jego bohaterami mają być mieszkańcy Mazowsza i Koła Gospodyń Wiejskich.

Reklama

Panie Sławomirze, firma rodzinna działająca od 1991 roku i rodzinne przepisy przekazywane z pokolenia na pokolenie – dostrzega Pan tutaj podobieństwo?

Sławomir Lenarcik: Bardzo duże. W firmie rodzinnej również przekazuje się pewne wartości, doświadczenie i sposób myślenia. Zmieniają się technologie, rynek, oczekiwania klientów, ale są rzeczy, których nie powinno się zgubić po drodze. Z kuchnią jest podobnie. Nie chodzi o to, żebyśmy wszyscy gotowali dokładnie tak jak sto lat temu. Chodzi o to, żebyśmy wiedzieli, skąd przyszliśmy i dlaczego pewne smaki są dla nas ważne. 35 lat działalności daje nam też pewną perspektywę. Człowiek zaczyna rozumieć, że warto zostawić po sobie nie tylko to, co można policzyć w wynikach firmy.

Reklama

A czego osobiście chcieliby Państwo dowiedzieć się dzięki temu projektowi?

Marzena Krakowska: Ja chciałabym usłyszeć historie kobiet. Szczególnie te zwyczajne, rodzinne, które zazwyczaj nie trafiają do żadnych kronik. Kto nauczył panią robić tę potrawę? Dlaczego właśnie ona pojawiała się na stole? Z czym się kojarzy? Takie opowieści są bezcenne.

Robert Szpara: Mnie fascynuje różnorodność. Mówimy „kuchnia mazowiecka”, jakby była jedną kuchnią, a przecież poszczególne części regionu mają własne zwyczaje i warianty tych samych potraw. Chciałbym zobaczyć tę mapę smaków stworzoną przez samych mieszkańców.

Reklama

Dariusz Arazy: A ja czekam na zaskoczenie. Jestem przekonany, że pojawią się przepisy, o których nigdy nie słyszeliśmy, albo zupełnie nieoczywiste sposoby wykorzystania produktów. I właśnie dlatego nie chcemy uczestnikom narzucać gotowego scenariusza.

Sławomir Lenarcik: Ja chciałbym, żeby za kilka czy kilkanaście lat ktoś otworzył Mazowiecką Księgę Smaków, znalazł tam przepis swojej babci albo Koła ze swojej miejscowości i powiedział: „Dobrze, że ktoś to wtedy zapisał”. Jeżeli tak się stanie, będę uważał, że warto było ten projekt zrobić.

Nabór już się rozpoczął. Kogo zapraszacie?

Dariusz Arazy: Koła Gospodyń Wiejskich z całego Mazowsza. Zgłoszenia przyjmujemy od 5 do 30 września 2026 roku, a inaugurację projektu planujemy na połowę października. Wszystkie szczegółowe informacje dotyczące zasad uczestnictwa publikujemy na profilu Zakładu Mięsnego Lenarcik na Facebooku. Nie szukamy wyłącznie największych czy najbardziej utytułowanych Kół. Jeżeli macie przepis, historię, lokalną tradycję albo po prostu chcecie razem z nami odkrywać kulinarne Mazowsze – zapraszamy.

Gdyby każde z Państwa miało zakończyć tę rozmowę jednym zdaniem skierowanym do mazowieckich KGW?

Sławomir Lenarcik: Przynieście nam swoje przepisy.

Robert Szpara: Opowiedzcie nam swoje historie.

Marzena Krakowska: Pokażcie tradycję, którą warto przekazać następnym pokoleniom.

Dariusz Arazy: I koniecznie nas zaskoczcie.

Stwórzmy razem „Smaki Mazowsza z Lenarcikiem”!

Źródło: Materiał partnera
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości