Reklama

„Budujemy po to, żeby budować”. Ostry spór o zabytkową stajnię

Redakcja wdi24
14/09/2026 13:35

Co ma powstać w zabytkowej stajni przy ul. 3 Maja? Ile może kosztować jej remont i czy miasto zdąży przygotować dokumentację potrzebną do ubiegania się o dofinansowanie? Te pytania zdominowały dyskusję w radzie miejskiej. Radni nie zgodzili się na dołożenie 90 tys. zł do projektu rewitalizacji. Na ten cel pozostało 120 tys. zł.

Gmina chce przekształcić zabytkową stajnię w centrum lokalnej aktywności z częścią gastronomiczną. Powstały już trzy koncepcje zagospodarowania obiektu. Podczas sesji część radnych przekonywała jednak, że przed zamówieniem projektu trzeba dokładniej ustalić, komu i do czego budynek ma służyć.

Radny Waldemar Karłowicz mówił o obiekcie, który — według jego szacunków — może mieć około tysiąca metrów kwadratowych. Porównując przedsięwzięcie z remontem dworca PKP, wskazywał, że koszty mogą sięgnąć kilkunastu milionów złotych. Pytał, czy gmina ponownie zapytała mieszkańców o oczekiwania wobec stajni. Zwracał też uwagę, że zamówienie na projekt dotyczy budynku i jego najbliższego otoczenia, a nie całej działki.

Reklama

— Mogę pracować dzień i noc, żeby zrewitalizować ten obiekt. Natomiast chciałbym wiedzieć, co w tym obiekcie ma być — mówił Karłowicz. 

Radny krytykował również udział gastronomii w przedstawionych wariantach. Według podanych przez niego danych w jednym z nich miałaby ona zajmować ponad połowę powierzchni, a w pozostałych 30–40 proc. — Wydaje mi się, że nie jest zadaniem gminy budowanie lokali prawie że gastronomicznych — oceniał.

Najpierw projekt czy najpierw decyzja, dla kogo jest stajnia?

Podobne wątpliwości zgłaszała radna Katarzyna Wysocka. Jej zdaniem mieszkańcy powinni wiedzieć, czy w stajni znajdzie się miejsce dla organizacji pozarządowych, harcerzy lub seniorów. Pytała też, czy miastu potrzebna jest kolejna przestrzeń wystawiennicza.

Reklama

— Zgadzam się z tym, że powinna być najpierw funkcja, dla kogo będzie obiekt przeznaczony, co my tam chcemy — podkreślała.

W dyskusji pojawił się także sąsiedni pałac Skarżyńskich. Radni pytali, jak planowane funkcje stajni mają uzupełniać przyszłe zagospodarowanie pałacu, aby w obu obiektach nie powstała podobna oferta.

Burmistrz Piotr Płochocki odpowiadał, że przygotowane koncepcje określają ogólne funkcje budynku, ale pozostawiają miejsce na rozwiązania, które będzie można dopracować z projektantem. Przekonywał, że bez dokumentacji i pozwolenia na budowę gmina może stracić szansę na zewnętrzne pieniądze.

Reklama

Chodzi o możliwe dofinansowanie z Funduszy Norweskich w wysokości do 4 mln euro. Są to środki, o które miasto zamierza się ubiegać, a nie pieniądze już przyznane na stajnię.

— Mamy ogromne szanse na to, żeby dostać dofinansowanie, więc uważam, że po prostu trzeba spróbować — argumentował burmistrz.

Jak wyjaśniała podczas sesji Anna Sasiak-Adamczyk, naczelnik wydziału promocji i rozwoju, przed złożeniem wniosku potrzebne byłyby szerokie konsultacje społeczne. Przedsięwzięcie musiałoby też obejmować ofertę kulturalną: według przedstawionych przez nią informacji 25 proc. wartości zadania należałoby przeznaczyć na tak zwane działania miękkie. Część komercyjna mogłaby zajmować 20 proc. powierzchni obiektu.

Reklama

Presja czasu i ryzyko

Władze miasta wskazywały, że aby ubiegać się o dofinansowanie, gmina chciałaby mieć projekt i pozwolenie na budowę przed końcem roku. Karłowicz pytał, czy przy czasie potrzebnym na opracowanie dokumentacji i wydanie decyzji jest to realne. Burmistrz odpowiadał, że warto podjąć próbę, bo podobna możliwość zdobycia pieniędzy może się nie powtórzyć.

Dyskusja chwilami była ostra. Zastępca burmistrza Artur Laskowski mówił o szansie uratowania wyjątkowego zabytku i zarzucał Karłowiczowi nadmierny sceptycyzm. Radny odpowiadał, że popiera rewitalizację stajni — chce jednak znać jej planowane funkcje i rozmawiać o nich bez presji czasu.

Reklama

— To sprawia wrażenie, że budujemy po to, żeby budować, a później zobaczymy, co w to damy radę wcisnąć — mówił Karłowicz.

Radny Radosław Biernacki przywołał natomiast sprawę dawnej przychodni. Pytał, czy pieniądze wydane na ekspertyzę budynku, którego gmina ostatecznie nie kupiła, nie są przestrogą przed finansowaniem dokumentacji inwestycji, która może nie dojść do skutku.

Burmistrz przekonywał, że w przypadku stajni ryzyko jest niewielkie w porównaniu z możliwością pozyskania dofinansowania.

Ostatecznie większość radnych opowiedziała się przeciw dołożeniu 90 tys. zł. Wniosek Karłowicza o usunięcie tej kwoty z projektu zmian w wieloletniej prognozie finansowej poparło 11 radnych. Ośmioro wstrzymało się od głosu, a jeden radny był przeciw. Na przygotowanie projektu stajni pozostało 120 tys. zł.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości