Reklama

Grypa nie odpuszcza. Prawie pół miliona Polaków już zachorowało, a najgorsze dopiero przed nami

Redakcja wdi24
17/02/2026 18:29

Sezon grypowy w Polsce trwa w najlepsze, a liczba zachorowań niepokojąco rośnie. Według najnowszych danych podawanych przez Medonet, od początku sezonu grypę przeszło już niemal pół miliona osób. Eksperci ostrzegają, że w niektórych regionach kraju szczyt zachorowań dopiero nadchodzi, a sytuacja jest ściśle powiązana z kalendarzem ferii zimowych.

W ostatnich tygodniach aktywność wirusa grypy w Polsce utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, co potwierdza, że jesteśmy w szczycie sezonu infekcyjnego. Liczba zachorowań wynosi obecnie około 430 tys., co jest wynikiem niższym niż w poprzednim sezonie, jednak wskaźnik zapadalności osiągnął rekordowe 403,7 przypadków na 100 tys. mieszkańców (dane z okresu 26 stycznia — 1 lutego). W kolejnym tygodniu, według Ministerstwa Zdrowia (2-8 lutego), współczynnik ten wynosił 373,1, co świadczy o wyjątkowo intensywnym krążeniu wirusa w populacji.

Najwyższy wskaźnik zachorowań odnotowano w województwie łódzkim — 614,3 przypadków na 100 tys. mieszkańców w pierwszym tygodniu lutego. Najmniej infekcji wystąpiło w województwie warmińsko-mazurskim (132,2 na 100 tys. mieszkańców). Z powodu powikłań grypowych do szpitali trafiło ponad 21,6 tys. osób, a liczba zgonów wyniosła 1061, z czego najwięcej dotyczyło osób powyżej 50. roku życia.

Reklama

Szczepienia nadal mało popularne

Choć szczepionka przeciw grypie jest dostępna, wciąż niewielu Polaków decyduje się na taką formę ochrony. W tym sezonie zaszczepiło się ponad 2,2 mln osób (w poprzednim sezonie było to 1,8 mln). Najwięcej szczepień wykonano w województwie mazowieckim (prawie 417 tys.), a najmniej w świętokrzyskim (53,1 tys.). Wśród zaszczepionych dominują seniorzy — ponad 940 tys. osób, natomiast najmniej chętnie szczepią się młodzi dorośli w wieku 20-24 lata (28,5 tys.).

Dr Andrzej Jarynowski, epidemiolog monitorujący dynamikę zachorowań na choroby zakaźne, na łamach Medonetu zwraca uwagę, że wzrosty liczby infekcji są ściśle powiązane z kalendarzowymi zmianami kontaktów społecznych. W ostatnim czasie szczególne znaczenie miały okresy świąteczno-noworoczne oraz ferie zimowe, kiedy szkoły były zamknięte, a wiele osób korzystało z urlopów. W efekcie, jak zauważa ekspert, doszło do wyraźnych "przestojów" w rozprzestrzenianiu się wirusa. Realny spadek liczby kontaktów podczas świąt wynosił około 30 proc., a w trakcie ferii — 15-20 proc.

Reklama

Do analizy sytuacji dr Jarynowski wykorzystał model SIR, który dzieli populację na trzy grupy: osoby podatne na zachorowanie, osoby aktualnie chore i zarażające oraz osoby, które już przeszły chorobę i nabyły odporność. Model ten, mimo swojej prostoty, bardzo dobrze odwzorował przebieg epidemii w wielu województwach, takich jak Dolny Śląsk, Małopolska, Śląsk, Wielkopolska czy Łódzkie. Ekspert podkreśla, że nawet proste narzędzia matematyczne mogą skutecznie przewidywać rozwój epidemii, jeśli uwzględnią kluczowe zmiany w zachowaniach społecznych.

Według dr. Jarynowskiego, dwa okresy ograniczonych kontaktów — święta i ferie — działają razem silniej, niż wynikałoby to z prostego zsumowania ich wpływu. Takie "minilockdowny" wzajemnie wzmacniają swoje działanie i skuteczniej tłumią falę grypy. Zamiast analizować jedynie średnią dla całego kraju, warto przyglądać się sytuacji w poszczególnych województwach, gdzie różnice są wyraźne i wiele mówią o przebiegu epidemii.

Reklama

Prognozy na najbliższe tygodnie

Na podstawie przeprowadzonych analiz dr Andrzej Jarynowski przewiduje, że obecny tydzień (do około 20 lutego) może być najtrudniejszy, ponieważ liczba chorych osiągnie najwyższy poziom w krótkim czasie. Następnie, w ostatnim tygodniu lutego, spodziewany jest szczyt hospitalizacji, przy czym około 5 proc. rejestrowanych zakażeń kończy się pobytem w szpitalu. Dotyczy to szczególnie województw śląskiego, lubuskiego, wielkopolskiego, podkarpackiego i lubelskiego, gdzie obecnie notuje się najwięcej zakażeń. Przebieg fali epidemicznej w tych regionach będzie częściowo wyhamowany przez trwające ferie zimowe.

Reklama

W pozostałych województwach, takich jak mazowieckie, pomorskie, świętokrzyskie oraz warmińsko-mazurskie, wzrosty liczby zachorowań będą widoczne, ale słabsze niż dotychczas. Ekspert szacuje, że w województwach, które miały ferie "w środku" sezonu — dolnośląskim, łódzkim, kujawsko-pomorskim, małopolskim, opolskim i zachodniopomorskim — szczyt zakażeń już minął, jednak wciąż utrzymuje się podwyższona liczba hospitalizacji z powodu grypy (do około 20 lutego).

Źródło: Medonet
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama