Sezon grypowy w Polsce trwa w najlepsze, a liczba zachorowań niepokojąco rośnie. Według najnowszych danych podawanych przez Medonet, od początku sezonu grypę przeszło już niemal pół miliona osób. Eksperci ostrzegają, że w niektórych regionach kraju szczyt zachorowań dopiero nadchodzi, a sytuacja jest ściśle powiązana z kalendarzem ferii zimowych.
W ostatnich tygodniach aktywność wirusa grypy w Polsce utrzymuje się na bardzo wysokim poziomie, co potwierdza, że jesteśmy w szczycie sezonu infekcyjnego. Liczba zachorowań wynosi obecnie około 430 tys., co jest wynikiem niższym niż w poprzednim sezonie, jednak wskaźnik zapadalności osiągnął rekordowe 403,7 przypadków na 100 tys. mieszkańców (dane z okresu 26 stycznia — 1 lutego). W kolejnym tygodniu, według Ministerstwa Zdrowia (2-8 lutego), współczynnik ten wynosił 373,1, co świadczy o wyjątkowo intensywnym krążeniu wirusa w populacji.
Najwyższy wskaźnik zachorowań odnotowano w województwie łódzkim — 614,3 przypadków na 100 tys. mieszkańców w pierwszym tygodniu lutego. Najmniej infekcji wystąpiło w województwie warmińsko-mazurskim (132,2 na 100 tys. mieszkańców). Z powodu powikłań grypowych do szpitali trafiło ponad 21,6 tys. osób, a liczba zgonów wyniosła 1061, z czego najwięcej dotyczyło osób powyżej 50. roku życia.
Szczepienia nadal mało popularne
Choć szczepionka przeciw grypie jest dostępna, wciąż niewielu Polaków decyduje się na taką formę ochrony. W tym sezonie zaszczepiło się ponad 2,2 mln osób (w poprzednim sezonie było to 1,8 mln). Najwięcej szczepień wykonano w województwie mazowieckim (prawie 417 tys.), a najmniej w świętokrzyskim (53,1 tys.). Wśród zaszczepionych dominują seniorzy — ponad 940 tys. osób, natomiast najmniej chętnie szczepią się młodzi dorośli w wieku 20-24 lata (28,5 tys.).
Dr Andrzej Jarynowski, epidemiolog monitorujący dynamikę zachorowań na choroby zakaźne, na łamach Medonetu zwraca uwagę, że wzrosty liczby infekcji są ściśle powiązane z kalendarzowymi zmianami kontaktów społecznych. W ostatnim czasie szczególne znaczenie miały okresy świąteczno-noworoczne oraz ferie zimowe, kiedy szkoły były zamknięte, a wiele osób korzystało z urlopów. W efekcie, jak zauważa ekspert, doszło do wyraźnych "przestojów" w rozprzestrzenianiu się wirusa. Realny spadek liczby kontaktów podczas świąt wynosił około 30 proc., a w trakcie ferii — 15-20 proc.
Do analizy sytuacji dr Jarynowski wykorzystał model SIR, który dzieli populację na trzy grupy: osoby podatne na zachorowanie, osoby aktualnie chore i zarażające oraz osoby, które już przeszły chorobę i nabyły odporność. Model ten, mimo swojej prostoty, bardzo dobrze odwzorował przebieg epidemii w wielu województwach, takich jak Dolny Śląsk, Małopolska, Śląsk, Wielkopolska czy Łódzkie. Ekspert podkreśla, że nawet proste narzędzia matematyczne mogą skutecznie przewidywać rozwój epidemii, jeśli uwzględnią kluczowe zmiany w zachowaniach społecznych.
Według dr. Jarynowskiego, dwa okresy ograniczonych kontaktów — święta i ferie — działają razem silniej, niż wynikałoby to z prostego zsumowania ich wpływu. Takie "minilockdowny" wzajemnie wzmacniają swoje działanie i skuteczniej tłumią falę grypy. Zamiast analizować jedynie średnią dla całego kraju, warto przyglądać się sytuacji w poszczególnych województwach, gdzie różnice są wyraźne i wiele mówią o przebiegu epidemii.
Prognozy na najbliższe tygodnie
Na podstawie przeprowadzonych analiz dr Andrzej Jarynowski przewiduje, że obecny tydzień (do około 20 lutego) może być najtrudniejszy, ponieważ liczba chorych osiągnie najwyższy poziom w krótkim czasie. Następnie, w ostatnim tygodniu lutego, spodziewany jest szczyt hospitalizacji, przy czym około 5 proc. rejestrowanych zakażeń kończy się pobytem w szpitalu. Dotyczy to szczególnie województw śląskiego, lubuskiego, wielkopolskiego, podkarpackiego i lubelskiego, gdzie obecnie notuje się najwięcej zakażeń. Przebieg fali epidemicznej w tych regionach będzie częściowo wyhamowany przez trwające ferie zimowe.
W pozostałych województwach, takich jak mazowieckie, pomorskie, świętokrzyskie oraz warmińsko-mazurskie, wzrosty liczby zachorowań będą widoczne, ale słabsze niż dotychczas. Ekspert szacuje, że w województwach, które miały ferie "w środku" sezonu — dolnośląskim, łódzkim, kujawsko-pomorskim, małopolskim, opolskim i zachodniopomorskim — szczyt zakażeń już minął, jednak wciąż utrzymuje się podwyższona liczba hospitalizacji z powodu grypy (do około 20 lutego).
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze