Reklama

„Piękne obrazy pięknej osoby”. Wystawa Ireny Filipowicz w galerii WOK Hutnik

Redakcja wdi24
22/05/2026 18:44

To był wieczór pełen wzruszeń i zachwytu nad naturą zamkniętą w malarskich formach. 19 maja w galerii Wyszkowskiego Ośrodka Kultury „Hutnik” odbył się uroczysty wernisaż wystawy „Harmonia form” autorstwa Ireny Filipowicz – instruktorki artystycznej i kuratorki wystaw związanej z wyszkowskim ośrodkiem kultury od wielu lat.

Na ekspozycję złożyło się 26 obrazów powstających na przestrzeni ostatnich sześciu lat. Jak się okazało – jeden z nich artystka ukończyła niemal tuż przed samym wernisażem. – A ostatni kończyłaś… – mówiła otwierająca wydarzenie Justyna Pochmara z WOK „Hutnik”. – W ostatnią niedzielę – dopowiedziała Irena Filipowicz.

Już od pierwszych chwil dało się wyczuć, że nie będzie to zwykła prezentacja obrazów, lecz spotkanie wokół emocji, osobistych historii i wrażliwości na naturę. – Jedna z pań podeszła do mnie i powiedziała: „to takie nasze, nadbużańskie tereny, swojskie”. Być może dla wielu z nas będą to krajobrazy i tematy bliskie naszemu sercu – mówiła Justyna Pochmara.

Reklama

Podczas wernisażu odczytano również list dyrektora WOK „Hutnik” Wiktora Czajkowskiego, który nie mógł uczestniczyć w wydarzeniu osobiście. Jego słowa miały bardzo osobisty i pełen sympatii charakter.

"Na co dzień wprowadza pani do ośrodka kultury ciepło i słońce. Pani pozytywna energia i zapał motywują nas wszystkich do pracy, a dzięki empatii odbywa się to w najlepszych możliwych warunkach. Tak bardzo się cieszę, że dzięki otwieranej dziś wystawie zostanie pani z nami na dłużej" – napisał dyrektor.

Reklama

W liście nie zabrakło też humorystycznego akcentu.

"Wśród obrazów jest jeden, który pokochałem w sposób szczególny, ale przeglądając rano pozostałą twórczość uznałem, że konieczne jest rozdzielenie tej miłości także na pozostałe prace. Słownikowo określa się to poliamorią" – żartował Wiktor Czajkowski, by po chwili dodać: "Piękne obrazy pięknej osoby".

Dyrektor podkreślał również znaczenie współpracy z artystką dla działalności ośrodka. "Dzisiejszy dzień jest świętem naszej galerii, świętem Wyszkowskiego Ośrodka Kultury, a przede wszystkim tego, że wciąż i nieustannie możemy liczyć na pani talent i współpracę. Bardzo pani dziękuję" – napisał.

Reklama

Centralnym motywem twórczości Ireny Filipowicz pozostaje natura – obserwowana uważnie, interpretowana emocjonalnie i przetwarzana przez wyobraźnię artystki. Sama autorka podkreślała, że inspiracje odnajduje w najprostszych detalach otaczającego świata.

– Inspiracją dla mnie jest natura. Wszystko jest zaczerpnięte z życia wokół nas. Zachwycę się strukturą drzewa, liściem czy suchą trawą i to przenoszę na swoje obrazy. Oczywiście jest wiele niuansów – kompozycja, kolorystyka, kontrasty – ale myślę, że każdy znajdzie coś dla siebie – mówiła Irena Filipowicz.

Reklama

Artystka nie ukrywała również, jak ważną rolę w jej drodze twórczej odegrała Iwona Dyl-Ostrowska, malarka i mentorka, pod której opieką rozwijała swój warsztat w Akademii Umiejętności Pan Hilary.

– Moje malarstwo w takiej formie, w jakiej jest tutaj, w dużej mierze jej zawdzięczam. Przez kilka lat była moją mentorką, pod jej okiem malowałam i mnie ukierunkowała – podkreślała.

Sama Iwona Dyl-Ostrowska w opisie towarzyszącym wystawie zwraca uwagę, że twórczość Ireny Filipowicz balansuje pomiędzy abstrakcją a malarstwem przedstawieniowym, koncentrując się przede wszystkim na emocjach, intuicji i budowaniu atmosfery obrazów. Podkreśla, że artystka świadomie upraszcza formy i odchodzi od dosłowności, tworząc własną rzeczywistość. Jak zaznacza, obrazy Filipowicz nie są wiernym odtwarzaniem pejzażu, lecz próbą uchwycenia nastroju, ulotnej chwili i emocjonalnego doświadczenia odbiorcy.

Reklama

W twórczości prezentowanej na wystawie pojawił się również bardzo osobisty wątek związany ze stratą męża artystki. Irena Filipowicz opowiedziała o cyklu mazurskim, który powstał po jego śmierci.

– Niektóre obrazy są malowane z potrzeby chwili. „Ostatni rejs na Mazurach” czy „Wyspa kormoranów” to nawiązania do naszych wspólnych wypraw. Poza tym pejzaż mnie zachwyca i to staram się przekazać – mówiła wzruszona.

Wernisaż stał się nie tylko prezentacją sztuki, ale też spotkaniem ludzi związanych z lokalnym środowiskiem artystycznym. Malarkę obsypano kwiatami i gratulacjami. Wyrazy uznania płynęły od przyjaciół, bliskich, lokalnych twórców oraz mieszkańców, którzy licznie pojawili się w galerii.

Reklama

Wieczór dopełniła muzyczna niespodzianka przygotowana przez Adama Karpińskiego – artystę plastyka i muzyka, który wykonał gitarowe kompozycje przywodzące na myśl mazurskie rejsy i pejzaże obecne w obrazach Ireny Filipowicz.

Wystawę „Harmonia form” można oglądać w galerii WOK „Hutnik” do 21 czerwca. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości