Wyjątkowo mroźna, śnieżna i długa – tak wielu mieszkańców opisuje kończącą się zimę. Taka aura w ostatnich kilkunastu latach należała raczej do rzadkości. Teraz prognozy zapowiadają ocieplenie i odwilż, a wraz z nimi wraca pytanie, które nad Bugiem pojawia się regularnie: czy grozi nam powódź? Obawy nie są bezpodstawne. Szczególnie tam, gdzie pamięć o wydarzeniach z 2024 roku wciąż jest żywa.
Wody Polskie: sytuacja pod kontrolą
W rozmowie z Portalem Samorządowym prezes Państwowego Gospodarstwa Wodnego Wody Polskie, Mateusz Balcerowicz, zapewnia, że sytuacja jest monitorowana i nie ma mowy o zagrożeniu dużą powodzią.
Prognozy na najbliższe dwa tygodnie – według danych Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej – zakładają rozpoczęcie odwilży już za kilka dni. W ocenie Wód Polskich ewentualne wezbrania mogą mieć charakter lokalny.
Prezes Mateusz Balcerowicz przypomina, że trwa zimowa osłona przeciwpowodziowa. Jak podkreśla, nie ogranicza się ona wyłącznie do monitoringu sytuacji hydrologicznej. To przede wszystkim akcja lodołamania prowadzona na Odrze i Wiśle.
– My nawet cieszymy się z tego, że ta zima była inna niż poprzednie. Mamy nadzieję, że pierwszy raz od dłuższego czasu wiosny nie przywitamy w stanie suszy hydrologicznej – mówi prezes Wód Polskich.
Nad Bugiem pamiętają zimę 2024
W terenie nastroje są jednak bardziej powściągliwe. Sołtys Drogoszewa, pełniący tę funkcję od blisko 28 lat, Bogusław Frąckiewicz, mówi wprost: – Lód jest gruby. Mieszkam tu od urodzenia, znam trochę Bug i jego zachowania – o zator na rzece obawia się sołtys.
Drogoszewianie doskonale pamiętają zimę 2024 roku. Woda zalała wtedy całą wieś. I nie tylko ją w powiecie wyszkowskim. Dawno nie było tak dramatycznej sytuacji. Wielu mieszkańców przyznawało, że przez kilkadziesiąt lat panował spokój i nikt nie spodziewał się takiego scenariusza. Szkody były ogromne. I dziś jedno powtarza się najczęściej: nikt nie chce, by to się powtórzyło.
W rozmowach pojawiają się też gorzkie uwagi dotyczące zabezpieczeń przeciwpowodziowych. Jak mówią niektórzy mieszkańcy, „prawdziwy nasyp, co by zabezpieczał teren, to miliony, a nie setki tysięcy kosztuje”. Ich zdaniem wiele z dotychczasowych działań miało charakter doraźny.
Rzeka żyje. I bywa nieprzewidywalna
O nadchodzącej odwilży mówi także Michał Zygmunt – miłośnik polskich rzek, muzyk i autor nagrań dźwięków natury. Latem w Rybienku Leśnym zbudował wraz z lokalnym szkutnikiem Dominikiem Wichmanem krypę „Dzikość”, którą opływał kraj. Trasa już w pierwszym sezonie wiodła przez Bug, Narew, Wisłę, Brdę, Noteć, Wartę i Odrę. Były koncerty – także na rzece – spotkania z publicznością i festiwale.
Dziś patrzy na Bug z innej perspektywy.
– Ostatnie momenty zimy. Trochę zmęczenie już nią, ale na tym to również polegało. Zimka była ostra i piękna, będzie co dzieciom opowiadać. Teraz roztopy, będzie się działo, bo na rzekach lód. Dawniej to właśnie wczesnowiosenne zatory lodowe powodowały zmiany ich koryt, kształtowanie nowych meandrów. Dla przykładu – Bug w okolicach Szumina – kilka lat temu po zimie płynie innym, dawnym korytem. Może w tym roku zmieni się w inną stronę. Dla żywej rzeki to ważne procesy, dla ludzi żyjących nad nią momenty niebezpieczne. Rzeki obudzą się niebawem z zimowego uśpienia, trzeba uważać – mówi.
To podwójna perspektywa: przyroda potrzebuje takich procesów, ale dla mieszkańców nadbużańskich miejscowości każdy zator lodowy to realne zagrożenie.
Wiosna pod znakiem czujności
Dziś oficjalne komunikaty uspokajają. Nie ma ostrzeżeń hydrologicznych dla Bugu, prognozy nie zakładają dużej powodzi, a służby zapewniają o gotowości. Jednak nad rzeką, gdzie lód wciąż trzyma mocno, nikt nie mówi o pełnym spokoju. Mieszkańcy wiedzą jedno: kiedy przyjdzie szybka odwilż, sytuacja może zmienić się w ciągu kilkudziesięciu godzin.
Idzie ciepło. Idzie wiosna. Na Bugu wciąż jest lód.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze