Kilka tygodni temu podczas Dni Wyszkowa odbyła się konferencja "Świadkowie czasu - koleje losu" w ramach której uczestnicy mogli usłyszeć kilka świetnych wykładów dotyczących dziejów Wyszkowa i okolic. Ponieważ nie każdy mógł wziąć w niej udział poprosiliśmy organizatorów o możliwość opublikowania tych artykułów na łamach WDI24.pl. Dziś trzeci z nich - autorstwa Piotra J. Kosińskiego pt. "Most kolejowy w Wyszkowie – historia obiektu do 1945 roku"
Między kosą a parowozem – znaczenie kolei w działaniach zbrojnych XIX wieku, z perspektywy walk powstańczych w rejonie Puszczy Białej
Michał Depta
Powstania narodowe to ważny aspekt polskiej historii. Kolejne pokolenia Polaków dawały w nich wyraz swojego patriotyzmu i przywiązania do polskości. Epoka walk narodowowyzwoleńczych to jednocześnie czas dynamicznych zmian społecznych, politycznych ale też i naukowo-technicznych. Rewolucja przemysłowa zmieniała oblicza wojen, co wymuszało przekształcenia w sposobie prowadzenia walk zarówno w koncepcjach strategicznych, jak również posunięć taktycznych w skali lokalnej. Istotną zmianą, jaką należało uwzględnić w aspekcie walk okresu powstania styczniowego, była kolej.
Zastosowanie transportu kolejowego w konflikcie zbrojnym w połowie XIX wieku było jeszcze nowością. Choć pociągi wykorzystywano już od czasu Wiosny Ludów czy wojny krymskiej, to na masową skalę kolej włączono do działań zbrojnych po raz pierwszy podczas konfliktu francusko-austriackiego w 1858 roku[1]. Udział kolei w działaniach wojennych zaczął lawinowo wzrastać, gdyż wraz z szybką dyslokacją wojsk pojawiła się potrzeba masowej i szybkiej aprowizacji walczących oddziałów. Ogromnego znaczenia nabierała też prędkość przepływu informacji, którą zapewniały rozciągnięte wzdłuż torów kolejowych linie telegrafu. Swoją przydatność kolej i telegraf w pełni ukazały podczas walk w wojnie secesyjnej. Równie istotną rolę oba te środki nowoczesnej komunikacji odegrały w toczącym się w tym samym okresie powstaniu styczniowym.
Kluczowe dla przyszłych walk na terenie Puszcz Białej i Kamienieckiej było pobudowanie linii kolejowej Warszawa-Petersburg. Była to jedna z trzech linii funkcjonujących w Kongresówce, zaraz po kolei warszawsko-wiedeńskiej i warszawsko-bydgoskiej. Z uwagi jednak na fakt, iż stanowiła bezpośrednią komunikację z cesarstwem, miała największe znaczenie strategiczne w nadchodzącym powstaniu. Budowę linii rozpoczęto w 1851 roku, zaś kluczowy dla przebiegu powstania w regionie odcinek oddano do użytku dopiero w 1862 roku – na parę miesięcy przed jego wybuchem[2]. Linia kolejowa była jednotorowa, z mijankami na poszczególnych stacjach, stąd też kluczowa dla płynności i bezpieczeństwa ruchu była łączność. Tą zapewniał telegraf, którego linie przebiegały głównie wzdłuż torów kolejowych. Tabor kolejowy sprowadzano głównie z Francji i Belgii. Lokomotywy – początkowo czterokołowe, w latach zaś sześćdziesiątych ośmiokołowe, ciągnęły składy od 14 do 20 wagonów z prędkością od 40 nawet do 80 km/h (pospieszne)[3].

|
Ignacy Mystkowski. Fotografia publikowana w: S. Łaniec, Partyzanci żelaznych dróg roku 1863 |
Kolej nabierała coraz większego znaczenia gospodarczego i strategicznego. Jej sprawne funkcjonowanie zależało od pracy wykwalifikowanej obsługi, poczynając od maszynistów, konduktorów, ekspedytorów, a na dróżnikach i palaczach kończąc. W Kongresówce w zdecydowanej większości był to personel polski, w znacznej części zaangażowany w działalność konspiracyjną. Na mocy amnestii, w wyniku odwilży posewastopolskiej, do kraju powróciło wielu zesłańców syberyjskich i emigrantów. Część z nich zatrudniła się na kolei, stanowiąc później trzon tamtejszych organizacji spiskowych. We wspomnieniach Bronisława Szwarcego – członka Centralnego Komitetu Narodowego czytamy: Ruch był tem łatwiejszy, że cała służba kolejowa składała się […] z emigrantów 1831 i 1848 roku, którzy powrócili za amnestyą w r. 1856[4]. Wśród nich byli Ignacy Mystkowski, Leopold Pluciński oraz Karol Frycze – późniejsi dowódcy partii, walczących w rejonie Puszczy Białej. Ignacy Mystkowski był inżynierem kolejowym. Po powrocie z emigracji w Szwajcarii brał udział w budowie linii Warszawa-Petersburg, pracując później na odcinku Warszawa-Łapy[5], podobnie jak Karol Frycze, wykształcony na emigracji we Francji, także inżynier[6]. Z kolei Leopold Pluciński w okresie przed powstaniem był naczelnikiem stacji na warszawskiej Pradze. Swoją działalność rozpoczęli już w okresie manifestacji narodowych 1861 roku. Na linii Warszawa-Białystok funkcjonował wówczas tzw. telegraf słuchowy, czyli przekaz informacji z ust do ust m.in. o wydarzeniach w Warszawie. W związku z krwawą masakrą, jakiej dokonano na manifestantach 8 kwietnia, Pluciński organizował w tym czasie specjalny pociąg, mający dowieźć do stolicy demonstrantów z prowincji[7]. Spiskowcy starali się też werbować do organizacji kolejnych pracowników kolei. Zarządzeniem Komitetu Centralnego Narodowego (Czerwoni), należący do organizacji wyżsi urzędnicy kolejowi prowadzić mieli politykę kadrową w taki sposób, aby na każdym węźle, stacji czy odcinku zatrudnieni byli zaufani ludzie[8]. Sprowadzało się to nie tylko do kontroli linii, ale też wykorzystania pozostałej infrastruktury kolejowej. W warsztatach kolejowych w nieodległych Łapach rzemieślnicy produkowali broń białą, zaś w wagonach pocztowych, a nawet w tenderach na węgiel przewożono tajną korespondencję oraz pieniądze. W rejonie główną składnicą tego typu przesyłek była stacja w Łochowie[9]. Wykorzystywano również połączenia telegraficzne[10].
Carat zdawał sobie sprawę ze znaczenia kolei. Starał się zatem możliwie przeciwdziałać próbom jej przejęcia lub uszkodzenia. Od czasu manifestacji patriotycznych żandarmeria carska bacznie kontrolowała pracę kolejarzy. W styczniu 1863 roku powołano zaś oddział wojenny kolei warszawsko-petersburskiej. Jego zadaniem była ochrona linii kolejowej na wypadek zbrojnego powstania. Żołnierze tych jednostek kontrolowali obszar w odległości nawet do kilkunastu kilometrów po obu stronach linii. W szczytowym momencie na jeden kilometr torów przypadało 20 żołnierzy z oddziałów ochronnych[11]. Na interesującym nas odcinku Warszawa-Łapy rozlokowano 10 rot piechoty i trzy sotnie kozackie. Dowództwo nad tymi oddziałami pełnił początkowo generał major Bontan, zaś od lutego generał major hr. Nikołaj Toll[12]. Przez kolejne miesiące to właśnie on odgrywał kluczową rolę w walkach z powstańcami na terenie Puszczy Białej i Kamienieckiej. W okresie samego powstania skala przerzutu wojska trasą Petersburg-Warszawa była ogromna. Poza transportem z cesarstwa, lokalnie poszczególne oddziały też często przemieszczały się koleją, co zapewniało szybkość i dawało element zaskoczenia w stosunku do podążających pieszo partii powstańczych. W szczytowym okresie pociągami pasażerskimi, pospiesznymi i towarowymi można było przewieźć nawet do 6–7 tys. żołnierzy na dobę. Do tego dochodziły ogromne ilości zaopatrzenia[13]. Z uwagi na ów fakt, owa linia kolejowa uzyskała priorytet nad innymi połączeniami w Kongresówce, co wiązało się ze zwiększeniem liczby oddziałów, ochraniających ten odcinek[14]. Działania tutejszych dowódców były też przez to bardziej zdecydowane.
W początkach powstania wojska rosyjskie były rozproszone, stacjonując kilkusetosobowymi garnizonami w niemal 140 punktach[15]. Koncentracja wymagała użycia kolei. Ta zaś początkowo w znacznej części kontrolowana była przez powstańców. Już 23 stycznia opanowana została stacja Łapy, zaś od strony warszawskiej Pragi wyruszył specjalny skład kolejowy z oddziałem powstańczym, na którego czele stali Leopold Pluciński i Ignacy Mystkowski. Powstańcy niszczyli po drodze infrastrukturę kolejową oraz linie telegraficzne, uniemożliwiając przeciwnikowi nawiązanie łączności w tym krytycznym momencie wybuchu powstania. Na stacji w Łochowie ludzie Mystkowskiego zatrzymali jadący od Petersburga skład i rozbroili jadących nim carskich oficerów. 27 stycznia w Małkini oddział zasiliło około 200 ochotników. Stoczono też krótką potyczkę z kilkudziesięcioma kozakami, których zmuszono do ucieczki. Na stacji w Czyżewie oddział połączył się z partią Władysława Cichorskiego „Zameczka”, kontynuując wraz z nią dalszą walkę. W wyniku tych działań linia kolejowa na tym odcinku została na kilka dni całkowicie sparaliżowana[16].

|
Źródło: S. Łaniec, Partyzanci żelaznych dróg roku 1863 |
Te pierwsze akcje dały nieprzyjacielowi przesadne wyobrażenia o sile powstania. Już 24 stycznia Rosjanie wysłali oddziały, których zadaniem była naprawa linii po niszczycielskim rajdzie Mystkowskiego i Plucińskiego. Z Warszawy specjalnym pociągiem wyruszył batalion pułku Witebskiego, zaś z Serocka dwie roty piechoty oraz dwie sotnie kozaków z pułku Donieckiego. Kolejne dwie sotnie z tego pułku wysłano do Czyżewa. Wszystko celem natychmiastowego uruchomienia i zabezpieczenia połączeń[17]. Pojawiły się wówczas pomysły masowego wyrębu lasów wzdłuż torowiska, celem zapobieżenia aktom dywersji[18]. Tymczasem władze powstańcze wydały instrukcję, w jaki sposób skutecznie niszczyć torowiska oraz linie telegraficzne. Przykładowo jeden z punktów informował: Wyrywać szyny na długiej przestrzeni i w różnych punktach i takowe zatapiać lub zakopywać, odwożąc furmankami w bok, o ile można najdalej od kolei[19]. Intensyfikacja walk oraz aktów dywersji w rejonie kolei zmusiła władze carskie do zwiększenia ochrony wojskowej. Na każdej większej stacji kolejowej stacjonować miało dwie do trzech rot piechoty i 30 kozaków, zaś na mniejszych po jednej rocie i 15 kozaków, pełniących funkcje patrolowe[20].
Odział Cichorskiego oddano wkrótce pod dowództwo Zygmunta Padlewskiego. Mystkowski i Pluciński pełnili w nim funkcję dowódców poszczególnych batalionów. W początkach marca kwatera liczącej około 1200 ludzi partii znajdowała się w Jaszczułtach, zaś posterunki sięgały Ostrowi i Broku, bezpośrednio zagrażając linii kolejowej. To zdeterminowało gen. Tolla do podjęcia natychmiastowych działań, w wyniku których Padlewski został wyparty na północ. 6 marca powstańcy w większości przekroczyli Narew, odchodząc w kierunku Myszyńca[21].
W tym samym czasie w Puszczy Kamienieckiej działała partia pod dowództwem ppłk. Józefa Jankowskiego ps. Szydłowski. Poza drobnymi potyczkami z Rosjanami, powstańcy skupili się na niszczeniu tutejszej infrastruktury kolejowej i telegraficznej, czym ściągnęli na siebie uwagę gen. Tolla. Oddziały rosyjskie, w sile dwóch rot piechoty i 30 kozaków, zaatakowały powstańców w rejonie miejscowości Fidest, zmuszając Jankowskiego do odwrotu. Jego partia, pomimo intensywnej obławy, zdołała się wkrótce przedrzeć na Podlasie[22].
Jeszcze przed odejściem na północ Padlewski postawił przed Mystkowskim zadanie organizacji nowego oddziału, z którym mógłby kontynuować działania przeciwko linii kolejowej. Akcja werbunkowa zakończyła się powodzeniem i już w początkach maja Mystkowski wraz z Plucińskim i Fryczem mogli na nowo podjąć walkę. Zwycięska potyczka pod Stokiem podniosła morale wśród powstańców. Zdecydowano zatem przenieść działania bezpośrednio przeciw przemieszczającym się koleją oddziałom gen. Tolla. 13 maja partia Mystkowskiego urządziła zasadzkę na Rosjan. Ostrzał przejeżdżającego pociągu wraz z pozorowanym atakiem na Małkinię skłonić miał znajdującego się na stacji w Czyżewie nieprzyjaciela do kontruderzenia. Przewidywano, iż kierując się koniecznością podjęcia szybkich działań, Rosjanie przybędą koleją. W pobliżu Kietlanki rozkręcono tory, powstańcy zaś zajęli pozycję po jednej ze stron nasypu, gotowi ostrzelać poturbowanych w wypadku żołnierzy. Niestety, wskutek źle przeprowadzonych działań oraz zdrady pracownika kolei – Suchodolskiego, nieprzyjaciel odparł atak, przeprowadzając zaraz po nim skuteczne przeciwuderzenie. Podczas bitwy zginęli zarówno Mystkowski, jak i Pluciński[23]. Karol Frycze, po przejęciu dowództwa, zmarł niedługo później w wyniku ran odniesionych podczas walk na uroczysku Bykowce.
Śmierć wybitnych i szanowanych dowódców stanowiła poważną stratę dla ruchu powstańczego w regionie. Odnoszono też jednak pewne sukcesy. Niedługo po klęsce pod Kietlanką partia powstańcza pod przywództwem byłego kleryka Stasinkiewicza zaatakowała rosyjski pociąg pomiędzy Małkinią a Czyżewem. W akcji brał udział dróżnik kolejowy, który znakiem bezpieczeństwa zmusił maszynistę do zatrzymania składu. W wyniku ataku śmierć poniosło kilkudziesięciu żołnierzy[24]. Nieco później inny dróżnik dokonał samotnego zamachu na pociąg, wiozący 600 żołnierzy i oficerów. Rozkręciwszy szynę, przymocował ją do lin, kontrolując w ten sposób moment uszkodzenia toru i świadomie przepuszczając sprawdzającą stan torowiska samotną lokomotywę, doprowadził do wykolejenia jadącego za nią składu. W wyniku zamachu zginąć miało kilkuset Rosjan[25].
Wobec wspomnianej już skali transportu na linii Warszawa-Petersburg powyższe działania nie dały jednak poważnych efektów, spełniając formę bardziej demonstracji, skutkujących jedynie chwilowymi zakłóceniami w transporcie. Odnotowywano jeszcze drobne utarczki, jak m.in. grudniowy atak na pociąg z Rosjanami nieopodal Urli, nie mogły one jednak odwrócić losu powstania, które chyliło się ku upadkowi. Kluczowy był jednak fakt, iż władze powstańcze w pełni doceniały strategiczne znaczenie kolei, starając się ją kontrolować z pomocą rzeszy wtajemniczonych w konspirację kolejarzy. I choć działania, z uwagi na potencjał nieprzyjaciela, nie mogły w sposób trwały wpłynąć na funkcjonowanie linii, stanowiły ważny element walki asymetrycznej, ukazując adaptację powstańców do realiów nowoczesnej wojny.
[1] A. Dubicki, Rola kolei w przemieszczeniach ludności w warunkach wojennych; casus polski i rumuński w czasie Wielkiej Wojny, Prace Naukowe Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego im. Jana Długosza w Częstochowie, „Zeszyty Historyczne”, 2018, t. XVII, s. 133.
[2] Z. Klejn, O początkach linii kolejowej Warszawa-Białystok-Petersburg, „Rocznik Białostocki”, 1967, nr 7, s. 217.
[3] S. Łaniec, Partyzanci żelaznych dróg roku 1863. Kolejarze i drogi żelazne w powstaniu styczniowym, Warszawa 1974, s. 40–43.
[4] B. Szwarce, Założenie Komitetu Centralnego w 1862, w: W czterdziestą rocznicę powstania styczniowego 1863–1903, Lwów 1903, s. 443.
[5] Zob. T. Przygoda, Mystkowski Ignacy, ppłk, ps. Ojciec (1826–1863), w: Ziemia wyszkowska i Puszcza Biała – „kto był kim”, t. 1, Wyszków 2024, s. 228–229.
[6] Zob. T. Przygoda, Frycze Karol, ppłk (1830–1863), w: Ibidem, s. 97–98.
[7] B. Szwarce, op. cit., s. 443.
[8] S. Łaniec, Partyzanci żelaznych dróg roku 1863, s. 92.
[9] Ibidem, s. 98 i 138.
[10] Bywało, że władze powstańcze wykorzystywały telegraf na równi z władzami carskimi. Przesyłano tą drogą nie tylko rozkazy i dyspozycje, ale także informacje o planach nieprzyjaciela. Rosjanie zauważyli, że na terenach kontrolowanych przez powstańców słupy i linie nie są niszczone. Nasunęło im to podejrzenie o wykorzystaniu telegrafu przez powstańców. Odtąd każdy urzędnik obsługujący linie był pod specjalnym nadzorem policji. Ibidem, s. 140.
[11] Ibidem, s. 178.
[12] Ibidem, s. 165 i 172.
[13] Ibidem, s. 157–158.
[14] Ibidem, s. 154.
[15] I. Abramowicz, O wojnie partyzanckiej, w: O powstaniu styczniowym, red. W. Bortnowski, Warszawa 1950, s. 48.
[16] S. Łaniec, op. cit., s. 196–197.
[17] Ibidem, s. 169–170.
[18] Ibidem, s. 175.
[19] Dokumenty Komitetu Centralnego Narodowego i Rządu Narodowego, 1862–1864, red. E. Halicz, S. Kieniewicz, I. Miller, Wrocław-Warszawa-Kraków 1968, s. 164.
[20] S. Łaniec, op. cit., s. 173.
[21] M. Bartniczak, Bitwa pod Nagoszewem 3 czerwca 1863 r., „Rocznik Mazowiecki, 1972, t. 4, s. 157–158.
[22] „Gazeta Warszawska”, nr 62, 17 marca 1863 r., s. 1; S. Zieliński, Bitwy i potyczki 1863–1864, Rapperswild 1913, s. 27.
[23] „Czas”, nr 125, 4 czerwca 1863 r., s. 2; „Gazeta Narodowa”, nr 86, 26 maja 1863 r., s. 2; Zob. też Mój Wyszków – moja mała ojczyzna. Trzy powstania narodowe na terenie Ziemi Wyszkowskiej, red. M. Depta, Pułtusk-Wyszków 2024, s. 73–76.
[24] S. Zieliński, Bitwy i potyczki 1863–1864, s. 234–235.
[25] „Czas”, nr 127, 7 czerwca 1863 r., s. 1.
Tekst pochodzi z publikacji pokonferencyjnej "Świadkowie czasu. Koleje losu" dofinansowanej przez Fundację Fundusz Współpracy i Gminę Wyszków.
Konferencja „Świadkowie czasu. Koleje losu” została zorganizowana przez Stowarzyszenie Akademia Rozwoju Społecznego KLUCZ we współpracy z Gminą Wyszków, Miejsko-Gminną Biblioteką Publiczną im. C. Norwida w Wyszkowie, Centrum Kształcenia Ustawicznego im. Jana Kochanowskiego w Wyszkowie i Zespołem Szkół nr 3 im. Jana Kochanowskiego w Wyszkowie w ramach Dni Wyszkowa z okazji 524. rocznicy nadania praw miejskich.

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze