W ostatnich dniach mieszkańcy powiatu wyszkowskiego musieli zmierzyć się z dwoma pogodowymi skrajnościami – najpierw falą intensywnych upałów, a następnie silnym wiatrem, który w wielu miejscach łamał drzewa i utrudniał przejazd drogami. Jak wyglądała sytuacja z perspektywy strażaków? O tym rozmawiamy z mł. bryg. Przemysławem Czuperem, pełniącym obowiązki zastępcy komendanta powiatowego Państwowej Straży Pożarnej w Wyszkowie.
– W dniach 8–9 lipca odnotowaliśmy łącznie 21 zdarzeń. W działaniach brały udział zarówno jednostki Państwowej Straży Pożarnej, jak i Ochotniczych Straży Pożarnych – mówi mł. bryg. Przemysław Czuper.
Interwencje prowadzono na terenie wszystkich gmin powiatu wyszkowskiego. Najczęściej dotyczyły usuwania powalonych drzew i konarów blokujących drogi.
– Na szczęście nie odnotowaliśmy uszkodzeń dachów ani sytuacji, w których drzewa spadłyby na budynki. Z doświadczenia wiemy jednak, że po takich zjawiskach część zgłoszeń pojawia się dopiero w weekend. Właściciele działek letniskowych przyjeżdżają wtedy na miejsce i dopiero odkrywają szkody, których wcześniej nikt nie zauważył. Dlatego spodziewamy się, że mogą jeszcze pojawić się kolejne interwencje – wyjaśnia.
Na szczęście silny wiatr nie doprowadził do żadnych poważniejszych zdarzeń z udziałem mieszkańców.
Strażacy byli w gotowości podczas upałów
Jeszcze przed nadejściem wichur strażacy przygotowywali się na zupełnie inne zagrożenie – pożary wywołane długotrwałymi upałami i suszą.
– Na szczęście nie doszło do żadnych poważnych pożarów na naszym terenie. Byliśmy jednak przygotowani do działań, mając w pamięci m.in. pożar w Międzylesiu w powiecie wołomińskim, w którym uczestniczyli nasi strażacy, a także wcześniejsze duże pożary na południu Polski. Staraliśmy się utrzymywać jak najwyższą gotowość – podkreśla.
Jak dodaje, wysuszona ściółka leśna budziła duży niepokój.
– Nie zwiększaliśmy stanów osobowych, ale uruchomiliśmy dyżury domowe, aby w razie potrzeby strażacy mogli bardzo szybko stawić się do działań. Wysokie temperatury sprawiają, że ludzie chętnie organizują grille czy wypoczywają nad wodą. Niestety czasem zapominają, jak duże jest zagrożenie pożarowe. W naszych lasach dominują piaszczyste tereny – nawet po opadach woda szybko wsiąka, a wystarczy kilka ciepłych dni bez deszczu, by sytuacja znów stała się bardzo niebezpieczna – zaznacza.
Więcej osób nad wodą to również większe ryzyko
W czasie fali upałów strażacy zwracali również uwagę na bezpieczeństwo osób wypoczywających nad wodą.
– Z doświadczenia wiemy, że podczas bardzo wysokich temperatur takich zdarzeń jest więcej. Mieliśmy interwencję na terenie gminy Rząśnik, gdzie osoba po skoku do wody doznała urazu. Było to jeszcze w czasie wcześniejszej fali upałów – mówi mł. bryg. Czuper.
Państwowa Straż Pożarna była także przygotowana do wsparcia samorządów w organizowaniu kurtyn wodnych.
– Otrzymaliśmy polecenie, aby w razie potrzeby udzielać takiego wsparcia. Ostatecznie samorządy poradziły sobie własnymi siłami, wykorzystując jednostki OSP i organizując miejsca, w których mieszkańcy mogli się schłodzić. Nie było potrzeby angażowania PSP – dodaje.
Choć ostatnie dni były dla strażaków bardzo intensywne, obecnie sytuacja w powiecie jest spokojna.
– Na razie sytuacja jest stabilna. Przeszliśmy upały, przeszliśmy silne wiatry. Czekamy, co nam święty Florian zaproponuje – podsumowuje z uśmiechem mł. bryg. Przemysław Czuper.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze