Reklama

Śladami powstańców. Pochód Pamięci z Lucynowa pod Fidest

Redakcja wdi24
19/01/2026 18:40

W mroźny styczniowy poranek spod Szkoły Podstawowej w Lucynowie wyruszył Pochód Pamięci, upamiętniający wydarzenia powstania styczniowego na ziemi wyszkowskiej. Ponadgodzinny marsz, prowadzony w historycznej oprawie, zakończył się na polanie w Puszczy Kamienieckiej – w miejscu bitwy pod Fidestem, gdzie 163 lata temu rozegrały się dramatyczne wydarzenia z udziałem oddziałów powstańczych i wojsk carskich.

To już czwarta edycja pochodu organizowanego przez Szkołę Podstawową w Lucynowie, jednak po raz pierwszy jego meta nie znalazła się w Deskurowie, lecz przy krzyżach pamięci pod Fidestem – w miejscu bezpośrednio związanym z walkami z 1863 roku.

 Uroczyste rozpoczęcie i szerokie grono uczestników  

Zebranych witała dyrektor Anna Suchta, dziękując za obecność przedstawicielom samorządu, instytucji i organizacji społecznych. W wydarzeniu uczestniczyli m.in. burmistrz Wyszkowa Piotr Płochocki, zastępczyni burmistrza Alicja Staszkiewicz, starosta powiatu wyszkowskiego Marzena Dyl, naczelnik Wydziału Edukacji i Spraw Społecznych Urszula Nowak-Martyna, radni gminy Wyszków, była dyrektor szkoły Urszula Gałecka, proboszcz parafii w Porębie ks. Jan Wróbel, społeczny opiekun zabytków Paweł Kraszewski, dyrektorzy szkół, nauczyciele, uczniowie, sołtysi okolicznych miejscowości, harcerze, poczty sztandarowe oraz mieszkańcy regionu.

Reklama

Współorganizatorem wydarzenia był również Związek Piłsudczyków Rzeczpospolitej Polskiej Okręg Nadbużański w Wyszkowie, reprezentowany przez członka zarządu krajowego, pułkownika Sylwestra Raniszewskiego. Obecni byli także przedstawiciele Wojska Polskiego, Lasów Państwowych oraz lokalnych stowarzyszeń. 

Data i miejsce, które zobowiązują

– Czas i miejsce tej uroczystości nie są przypadkowe – podkreślał koordynator wydarzenia, historyk Michał Depta. – Dziś, 16 stycznia, przypada dwusetna rocznica urodzin Romualda Traugutta, ostatniego dyktatora powstania styczniowego. A polana, na której stoimy, to miejsce bitwy sprzed niemal 163 lat. Przywołajmy pamięć o dowódcach i oddziałach, które walczyły tu w imię wolności – również na ziemi wyszkowskiej.

Reklama

Narracja historyczna, prowadzona podczas inscenizacji pod Fidestem, skupiła się na losach oddziału Józefa Jankowskiego, działającego pod pseudonimem „Szydłowski”. Jak przypominał Depta, był to oddział złożony głównie z młodych warszawiaków, których połączyła idea walki o wolność. Po wycofaniu się w rejon Puszczy Kamienieckiej jednostka rozrosła się do kilkuset ludzi, dołączali do niej kolejni ochotnicy, pragnący odwetu za lata carskiego ucisku.

– 6 marca we wsi Świniotop Jankowski natknął się na nieprzyjaciela, jednak z uwagi na niekorzystną pozycje do ataku, zrezygnował. Jeszcze tego samego dnia powstańcom udało się stoczyć krotki bój z nieprzyjacielem w pobliskich Gwizdałach. Choć kule dosięgnęły jedynie kilku przeciwników, dla powstańców był to moralny sukces, choć cenę za niego zapłaciła miejscowa ludność - zabito urzędnika z miejscowego folwarku. Mimo tego niewielkiego sukcesu, Jankowski zdawał sobie sprawę, że jego oddziały nie mogły równać się w otwartej walce z liczniejszym wyćwiczonym, uzbrojonym i dobrze zorganizowanym przeciwnikiem – opowiadał Depta.

Reklama

–  Przewagę przeciwnika budowały kolej i telegraf, umożliwiające szybkie przerzuty wojsk i sprawną komunikację. Odpowiedzią była nowoczesna wojna partyzancka: sabotaż linii kolejowych i niszczenie słupów telegraficznych. To paraliżowało działania Rosjan w tym rejonie – mówił historyk.

Bitwa pod Fidestem i pamięć, która przetrwała

12 marca 1863 roku rosyjskie wojska, dowodzone przez generała majora hr. Mikołaja Tolla, zaskoczyły jeden z wycofujących się oddziałów powstańczych, kwaterujący w pobliżu leśniczówki w Fideście. Mimo zaskoczenia powstańcy zdołali uporządkować szyki i odeprzeć atak, wycofując się w kierunku Gaju i Zabrodzia. Była jednak straty i zostali ranni, a po potyczce carscy żołnierze splądrowali leśniczówkę, ciężko raniąc jej mieszkańców.

Reklama

– Pamięć o tych wydarzeniach przetrwała w przekazach mieszkańców – przypominał Paweł Kraszewski, przywołując wspomnienia jednego z nich: "Tu kozacy wybili naszych w borze"  –  mawiał.  – To właśnie lokalne opowieści stały się impulsem do badań archeologicznych prowadzonych w 2017 roku, które potwierdziły, że właśnie tutaj rozegrała się bitwa.

– Wielka historia zawsze zaczyna się lokalnie. Od nas zależy, czy będziemy ją znać, szanować i przekazywać kolejnym pokoleniom – podsumował Depta.

„Jedno ich trzymało – wizja wolnej ojczyzny”

Reklama

Do zebranych zwrócił się również Sylwester Raniszewski, podkreślając symbolikę miejsca. – Możemy dziś tylko wyobrażać sobie, jak wyglądało to 163 lata temu. Powstańcy gromadzili się w lasach i dworach, bez pewności, czy wrócą żywi. Trzymała ich jedna myśl – wizja wolnej, niepodległej ojczyzny. Cieszy nas, że z roku na rok jest tu coraz więcej osób – mówił.

Uroczystość zakończyła się chwilą zadumy oraz ciepłym poczęstunkiem dla uczestników. Pochód Pamięci po raz kolejny udowodnił, że historia powstania styczniowego wciąż żyje w lokalnej świadomości i wspólnym przeżywaniu przeszłości.    

Reklama

***********

Wydarzenie wsparli: Gmina Wyszków, Biblioteka Miejska w Wyszkowie, Związek Piłsudczyków Rzeczpospolitej Polskiej Okręg Nadbużański w Wyszkowie, Komenda Powiatowa Policji w Wyszkowie, Koło Gospodyń Wiejskich "Lucynówki", Nadleśnictwo Drewnica oraz społeczność SP w Lucynowie. Koordynatorem wydarzenia był historyk Michał Depta.

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama