Potężny pożar, ewakuacja mieszkańców i turystów oraz nocna walka strażaków z ogniem – dramatyczne wydarzenia rozgrywają się w rejonie chorwackiego Omiša, popularnego również wśród polskich turystów. Na miejscu jest wyszkowianin, który wraz z innymi osobami musiał opuścić miejsce pobytu. Zdjęcia z ewakuacji i akcji przekazał naszej redakcji.
Pożar wybuchł w czwartek, 13 sierpnia, wieczorem w rejonie miejscowości Lokva Rogoznica, niedaleko Omiša. Ogień, podsycany silnym wiatrem, zaczął szybko się rozprzestrzeniać i zagroził zabudowaniom. Chorwackie media informowały o ewakuacji mieszkańców oraz przebywających w tym popularnym turystycznie regionie gości.
Sytuacja była na tyle poważna, że zamknięto dla ruchu fragment Magistrali Adriatyckiej. Silny wiatr znacznie utrudniał akcję gaśniczą i powodował, że sytuacja mogła zmieniać się bardzo szybko.
Wyszkowianin wśród ewakuowanych
W samym środku tych wydarzeń znalazł się mieszkaniec Wyszkowa, który przebywa obecnie w Chorwacji. Skontaktował się z naszą redakcją i przesłał zdjęcia pokazujące sytuację na miejscu.
– Musieliśmy się ewakuować do sali gimnastycznej – przekazał nam wyszkowianin.
Dla osób zmuszonych do opuszczenia zagrożonych terenów przygotowano miejsce schronienia w Miejskiej Hali Sportowej Ribnjak w Omišu. Lokalne władze apelowały, aby bezwzględnie wykonywać polecenia służb i w przypadku zarządzenia ewakuacji kierować się do wskazanych bezpiecznych miejsc.
„Chorwaci – niesamowici ludzie”
Nasz Czytelnik szczególnie prosił, aby zwrócić uwagę na reakcję mieszkańców i służb. Jak relacjonuje, pomoc dla ewakuowanych została zorganizowana niemal natychmiast.
– Chorwaci są niesamowici. Momentalnie zorganizowali łóżka, jedzenie, wszystko. Są niesamowicie pomocni – relacjonuje wyszkowianin.
W hali przygotowano miejsca do spania i żywność dla osób, które w środku nocy musiały opuścić swoje miejsca pobytu. Wśród ewakuowanych są zarówno mieszkańcy, jak i turyści spędzający wakacje nad Adriatykiem.
Nocna akcja gaśnicza prowadzona była w wyjątkowo trudnych warunkach. Ogień, niesiony przez wiatr, w ciągu nocy dotarł w kierunku Omiša. Do walki z żywiołem skierowano znaczne siły straży pożarnej, a na pomoc ruszyły również jednostki spoza bezpośrednio zagrożonego regionu.
Zdjęcia, które publikujemy, otrzymaliśmy od wyszkowianina przebywającego na miejscu.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze