W polskich szkołach narasta kryzys psychiczny wśród nauczycieli. – Funkcjonował bardzo silny stereotyp nauczyciela jako filaru szkoły i klasy. W związku z tym wielu z nich bało się pójść do psychiatry czy na terapię, obawiając się, że zostaną uznani za osoby, którym nie powinno się powierzać wychowania dzieci – mówi Onetowi Anna Morawska-Borowiec, psycholożka i prezeska Fundacji Twarze Depresji.
Jak podkreśla ekspertka, najbardziej narażone na depresję są zawody misyjne: lekarze, nauczyciele, psycholodzy, psychoterapeuci i przedstawiciele zawodów medycznych. Łączy je bliski kontakt z drugim człowiekiem i ogromne zaangażowanie emocjonalne. – Ta relacja jest paradoksalna: potrafi dawać energię, ale w kryzysie równie mocno ją odbierać – tłumaczy w Onecie Morawska-Borowiec.
Pandemia COVID-19 była dla nauczycieli momentem przełomowym. Sytuację dodatkowo skomplikowała wojna w Ukrainie.
Kondycja psychiczna nauczycieli w Polsce jest zła – alarmuje ekspertka. – Mają własne problemy rodzinne, zawodowe, finansowe, a presja rodziców i oczekiwanie ciągłej dostępności tylko pogarszają sytuację. Objawy depresji – obniżony nastrój, brak energii, problemy ze snem – wpływają na ich zdolność do pracy i bezpieczeństwo uczniów.
Wypalenie zawodowe zaczyna się od wyczerpania emocjonalnego, prowadzi do depersonalizacji, a w końcu obniżenia samooceny. – Jeśli nie sięgniemy po pomoc, wypalenie często przeradza się w depresję. A to już choroba wymagająca leczenia – zaznacza Morawska-Borowiec.
Fundacja Twarze Depresji uruchomiła Telefon Zaufania dla Nauczycieli oraz program szkoleniowy "Twarze Depresji dla Szkół", by przygotować pedagogów do rozpoznawania zaburzeń psychicznych u uczniów. – Przeszkoliliśmy już 2,5 tys. nauczycieli, a we wrześniu kolejne 500 osób weźmie udział w szkoleniach psychoedukacyjnych – wylicza prezeska fundacji.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze