Od 1 września w polskich szkołach i przedszkolach zacznie obowiązywać tzw. rozporządzenie sklepikowe, które wprowadza istotne zmiany w jadłospisach dzieci. Nowe przepisy mają na celu ograniczenie ilości mięsa w posiłkach oraz zwiększenie udziału warzyw i potraw na bazie nasion roślin strączkowych. Zmiany te budzą różne emocje wśród rodziców, nauczycieli i samych uczniów.
Zgodnie z nowymi regulacjami obiady mięsne będą mogły być serwowane maksymalnie dwa razy w tygodniu. Przynajmniej dwa razy w tygodniu zupy mają być przygotowywane na wywarach warzywnych, a raz w tygodniu w menu musi pojawić się danie na bazie nasion roślin strączkowych, bez dodatku produktów odzwierzęcych. Przepisy zachęcają także do korzystania z produktów lokalnych lub ekologicznych, jeśli jest to możliwe.
W rozporządzeniu wyraźnie wskazano również, że pełnoziarniste produkty zbożowe powinny stanowić ważny element posiłków serwowanych w szkołach i przedszkolach.
Dieta planetarna w szkolnych stołówkach
Nowe wytyczne opierają się na zasadach tzw. diety planetarnej, która łączy troskę o zdrowie dzieci z dbałością o środowisko. W praktyce oznacza to większy udział produktów roślinnych — warzyw, owoców, nasion roślin strączkowych, pełnoziarnistych zbóż oraz roślinnych alternatyw dla mleka, wzbogaconych w wapń i witaminę B12, a także spełniających określone normy dotyczące zawartości cukru, tłuszczu i soli.
Dyrektor jednej ze szkół podstawowych, który woli pozostać anonimowy, zwraca uwagę, że dzieci bywają wybredne i często niechętnie sięgają po warzywa czy zupy inne niż rosół lub pieczarkowa. Jego zdaniem, mimo starań personelu, wiele dzieci i tak wyrzuca surówki czy dania warzywne, a najchętniej jedzą drób, pierogi czy naleśniki. Dyrektor podkreśla, że szkoła już teraz dostosowuje posiłki do potrzeb dzieci, uwzględniając alergie i specjalne diety, a wszystkie parametry żywieniowe są regularnie kontrolowane przez sanepid. W jego opinii, dodatkowe regulacje mogą nie przynieść oczekiwanych efektów, ponieważ dzieci po lekcjach często kupują słodycze i słodzone napoje w sklepach.
Zmiany w sklepikach szkolnych
Nowe przepisy, które zaczną obowiązywać od 1 września 2026 r., obejmą nie tylko stołówki, ale także sklepiki szkolne oraz inne placówki oświatowe prowadzące żywienie dzieci i młodzieży. Oferta dostępna dla uczniów zostanie znacząco zmodyfikowana.
Wśród produktów, które będą mogły być sprzedawane w sklepikach, znajdą się m.in.: pieczywo, pieczywo półcukiernicze i cukiernicze, kanapki, sałatki i surówki, mleko i produkty mleczne, napoje roślinne i alternatywy produktów mlecznych, produkty zbożowe (w tym śniadaniowe), warzywa, owoce, suszone warzywa i owoce, orzechy i nasiona bez dodatku cukrów, substancji słodzących i soli, soki, przeciery i musy bez dodatku cukrów, substancji słodzących i soli, koktajle na bazie mleka lub napojów roślinnych bez dodatku cukrów i substancji słodzących, naturalna woda mineralna, woda źródlana i stołowa, napoje przygotowywane na miejscu z ograniczoną ilością cukrów dodanych, inne napoje bez dodatku cukrów i substancji słodzących, bezcukrowe gumy do żucia, gorzka czekolada o wysokiej zawartości kakao. Wśród zaleceń znajduje się także nieodpłatne udostępnienie wody do picia.
Rodzice i uczniowie wobec zmian
Opinie rodziców na temat nowych zasad są podzielone. Magda, mama 10-letniej dziewczynki z nadwagą, wyraża zadowolenie z wprowadzanych zmian. Zwraca uwagę, że dzięki nowym przepisom będzie mogła lepiej kontrolować, co jej córka je poza domem, a ograniczenie sprzedaży słodkich przekąsek i napojów w sklepikach szkolnych uznaje za krok w dobrą stronę. Wskazuje również na znaczenie edukacji zdrowotnej, która ma towarzyszyć zmianom w żywieniu.
Z kolei Ala, mama 12-letniego Kuby, obawia się, że jej syn, który nie przepada za warzywami i preferuje mięso oraz jajka, może mieć trudności z zaakceptowaniem nowych posiłków w stołówce. Podkreśla, że nie ma możliwości przygotowywania obiadów w domu i liczy na to, że syn nie będzie chodził głodny.
Nie wszyscy rodzice są przekonani do nowych zasad. Dorota, mama 7-letniego Antosia, przyznaje, że choć popiera ideę zwiększenia ilości warzyw i potraw roślinnych w szkolnych kuchniach, to jej zdaniem problemem jest sposób przygotowania i podania tych dań. Uważa, że nawet popularne potrawy, takie jak pierogi czy naleśniki, bywają w szkolnej stołówce niezjadliwe, dlatego nie spodziewa się, by dania roślinne zyskały większą aprobatę dzieci.
Świadomość zmian i opinie społeczne
Mimo że rozporządzenie było konsultowane od miesięcy i weszło w życie w lutym, wielu rodziców wciąż nie zdaje sobie sprawy, że nowe zasady zaczną obowiązywać już od września. Z badania przeprowadzonego przez Food Research Institute w ramach Barometru Rolniczego wynika, że tylko 39 proc. Polaków wie o planowanych zmianach w żywieniu dzieci w szkołach i przedszkolach. Wśród rodziców dzieci w wieku szkolnym i przedszkolnym świadomość ta jest wyższa i wynosi 55 proc., jednak to wciąż niewiele.
Rodzice są także mniej entuzjastycznie nastawieni do wprowadzenia posiłków roślinnych niż ogół badanych. Tylko 30 proc. rodziców ocenia pozytywnie wprowadzenie co najmniej jednego w pełni roślinnego posiłku tygodniowo, podczas gdy wśród wszystkich respondentów odsetek ten wynosi 38 proc.
Badania pokazują, że niemal połowa rodziców uważa, iż posiłki roślinne powinny pojawiać się w szkolnych jadłospisach nie częściej niż raz lub dwa razy w tygodniu. Ponadto tylko 52 proc. rodziców wskazuje sposób żywienia jako kluczowy czynnik wpływający na zdrowie dziecka, podczas gdy w całej populacji odsetek ten wynosi 56 proc. Eksperci podkreślają, że zmiana jadłospisów w szkołach może nie wystarczyć do trwałej poprawy nawyków żywieniowych dzieci, jeśli nie będzie ona spójna z tym, co dzieci jedzą w domu.
Najważniejsze zmiany według Państwowej Inspekcji Sanitarnej
Państwowa Inspekcja Sanitarna podkreśla, że nowe zasady mają promować zdrowsze i bardziej zrównoważone żywienie dzieci. Jednak eksperci zwracają uwagę, że powodzenie reformy zależy przede wszystkim od spójności pomiędzy tym, co dzieci jedzą w szkole, a nawykami żywieniowymi kształtowanymi w domu. Dr n. med. Anna Liber, pediatra i gastroenterolog, zaznacza, że stworzenie środowiska, w którym zdrowy wybór będzie łatwiejszy, zwiększa szansę na to, że dzieci chętniej sięgną po wartościowe produkty.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze