Dezinformacja dotycząca zdrowia w Polsce osiągnęła bezprecedensowy poziom. Eksperci alarmują, że liczba fałszywych informacji i pseudonaukowych porad w sieci i mediach rośnie w błyskawicznym tempie. Najnowszy raport Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu pokazuje, jak poważne konsekwencje niesie to dla zdrowia publicznego.
Według danych z raportu, od stycznia 2025 r. do połowy maja 2026 r. w polskich mediach i internecie pojawiło się blisko 380 tys. publikacji związanych z dezinformacją zdrowotną. Obejmują one zarówno nieprawdziwe treści, jak i próby ich prostowania. Eksperci podkreślają, że problem dotyczy nie tylko szczepień, ale także codziennych wyborów zdrowotnych, takich jak dieta czy suplementacja.
Cytowany przez Medonet prof. Piotr Ponikowski, kardiolog i rektor Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, zwraca uwagę, że sama wiedza nie wystarczy, jeśli nie potrafimy jej skutecznie przekazać pacjentom. Jego zdaniem, im trudniejszym językiem mówi się o zdrowiu, tym mniejsze szanse, że pacjenci będą szukać informacji u specjalistów.
Pseudomedycyna w liczbach. Największe zagrożenia
Choć najgłośniejsze są narracje antyszczepionkowe, aż 23 proc. dezinformacji dotyczy żywienia, suplementów i modnych diet. To niemal co czwarty materiał, co — jak podkreślają eksperci — jest szczególnie niebezpieczne, bo dotyczy codziennych decyzji zdrowotnych podejmowanych przez miliony Polaków.
Ruchy antyszczepionkowe wciąż dominują w krajobrazie dezinformacji zdrowotnej w Polsce. Odpowiadają za ponad połowę fałszywych przekazów. W ostatnich miesiącach szczególnie popularna była teza, że dzieci nieszczepione rozwijają się lepiej i rzadziej chorują niż ich zaszczepieni rówieśnicy. Autorzy tych narracji często powołują się na tzw. zombie papers — prace naukowe, które zostały wycofane lub podważone przez środowisko naukowe, ale wciąż krążą w internecie.
Prof. Piotr Ponikowski podkreśla, że dezinformacja medyczna realnie zagraża życiu i bezpieczeństwu państwa. Zwraca uwagę, że na przełomie 2024 i 2025 roku połowa pacjentów odmówiła szczepień, a rok później liczba ta wzrosła do 100 spośród 174 zakwalifikowanych osób. Aż 18 pacjentów nie chciało nawet podać przyczyny swojej decyzji.
Mit ukrytych pasożytów i niebezpieczne konsekwencje
W alternatywnym obiegu informacyjnym coraz częściej pojawia się przekonanie, że za większość problemów zdrowotnych odpowiadają pasożyty. Internetowi "specjaliści" twierdzą, że są one niewykrywalne w badaniach i odpowiadają za takie objawy jak przewlekłe zmęczenie czy nadpobudliwość u dzieci. W efekcie rodzice zamiast konsultować się z lekarzem, sięgają po preparaty "odrobaczające" zamawiane przez internet, co może prowadzić do opóźnienia właściwej diagnozy i leczenia.
Lekarze ostrzegają, że teorie o "ukrytych pasożytach" nie mają podstaw naukowych, a samodzielne stosowanie leków przeciwpasożytniczych może zaburzać mikrobiotę i obciążać organizm. Największym zagrożeniem jest jednak skupienie się na fikcyjnej przyczynie, co często opóźnia wykrycie realnej choroby.
Suplementy i modne diety — rosnący segment dezinformacji
Segment mitów dotyczących suplementów diety rośnie najszybciej. Według raportu, odpowiada on już za około 23 proc. dezinformacji zdrowotnej. Przykładem jest popularność "lewoskrętnej witaminy C" oraz przyjmowanie bardzo wysokich dawek witaminy D jako rzekomego leku na poważne choroby. Marcin Szczupak, CEO Mediaboard Polska, zwraca uwagę, że tysiące publikacji w mediach tradycyjnych i setki tysięcy wpisów w mediach społecznościowych pokazują, że nie jest to problem marginalny.
Naukowcy podkreślają, że "lewoskrętna witamina C" to jedynie chwyt marketingowy, a stosowanie wysokich dawek suplementów bez kontroli może prowadzić do poważnych powikłań i interakcji z lekami. Co więcej, takie praktyki mogą skłaniać pacjentów do rezygnacji z efektywnego leczenia.
Głodówki i "resetowanie organizmu" — ryzykowne trendy
Moda na długie głodówki powraca w nowej odsłonie, promowana jako rzekomo naukowa metoda "resetowania organizmu". Zwolennicy przekonują, że kilkudniowe niejedzenie oczyszcza ciało i zwalcza choroby. W rzeczywistości jednak długotrwały brak jedzenia to poważny stres dla organizmu i ryzyko groźnych powikłań. Obietnice "leczenia bez lekarzy" nie mają żadnego potwierdzenia w medycynie.
Prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska, badaczka i profesorka nauk biologicznych, zwraca uwagę, że takie treści są szczególnie niebezpieczne, bo wydają się nieszkodliwe i trudniej je obalić jednym faktem. Jej zdaniem, zaufanie do nauki buduje się latami, poprzez regularną i zrozumiałą obecność ekspertów, a nie pojedynczymi sprostowaniami po fakcie.
Psychika zamiast wirusów? Groźny mit
Jednym z najbardziej niebezpiecznych mitów jest przekonanie, że bakterie i wirusy nie odgrywają roli w chorobach, a źródłem wszystkich dolegliwości jest wyłącznie psychika. Zwolennicy tej teorii twierdzą, że stres, trauma czy "nierozwiązane konflikty" są przyczyną nawet poważnych schorzeń. Odrzucanie roli wirusów i bakterii to zaprzeczenie podstawom medycyny. Choć psychika wpływa na zdrowie, nie zastępuje diagnostyki ani leczenia. Upraszczanie nowotworów czy infekcji do "problemów emocjonalnych" może prowadzić do opóźnienia leczenia i poważnych konsekwencji dla pacjentów.
Wioletta Samborska, dyrektorka Centrum Odkryć Medycznych Uniwersytetu Medycznego we Wrocławiu, zauważa, że dezinformacja medyczna rośnie tam, gdzie pojawia się lęk i brakuje rzetelnej wiedzy.
Nowe prawo w walce z pseudomedycyną
Skala dezinformacji zdrowotnej w Polsce ma dziś charakter systemowy. Eksperci podkreślają, że kluczowe jest zrozumienie, jak fałszywe informacje wpływają na decyzje zdrowotne Polaków — od rezygnacji ze szczepień po wybór niesprawdzonych metod leczenia.
W odpowiedzi na te wyzwania powstał projekt tzw. lex szarlatan. 12 maja br. Rada Ministrów przyjęła jego finalną wersję — to nowelizacja ustawy o prawach pacjenta, która ma ograniczyć działalność pseudomedyczną i dezinformację zdrowotną. Projekt przewiduje większe uprawnienia dla Rzecznika Praw Pacjenta, możliwość wydawania publicznych ostrzeżeń, nakazów zaprzestania niebezpiecznych działań oraz nakładania kar sięgających nawet 1 mln zł na osoby oferujące niesprawdzone "terapie". Przepisy mają przede wszystkim chronić pacjentów przed sytuacjami, w których pseudonaukowe metody zastępują realne leczenie.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze