Coraz cieplejsze dni sprzyjają spacerom i aktywności na świeżym powietrzu, ale niosą ze sobą także realne zagrożenie. Wraz z nadejściem wiosny gwałtownie rośnie aktywność kleszczy, a lekarze nie mają wątpliwości – problem jest poważniejszy niż jeszcze kilka lat temu.
Szczególnie niebezpieczne pozostaje kleszczowe zapalenie mózgu (KZM), które może prowadzić do trwałych uszkodzeń układu nerwowego, a w skrajnych przypadkach nawet do śmierci.
– Największe obawy budzi możliwość uszkodzenia ośrodkowego układu nerwowego i trwałych zmian neurologicznych – podkreśla dr n. med. Bożena Janicka. Jak zaznacza, w jej praktyce pojawiali się młodzi, wcześniej zdrowi pacjenci, u których objawy po przebyciu KZM nie ustępowały całkowicie.
Lekarka zwraca uwagę, że dziś nie da się przewidzieć, czy konkretny kleszcz jest nosicielem wirusa. Co więcej, ich występowanie dynamicznie się zmienia – pojawiają się nowe, bardziej zjadliwe gatunki, a same pajęczaki przestały być problemem wyłącznie leśnym.
Kleszcze można spotkać już nie tylko w lasach, ale także na miejskich trawnikach, w parkach czy przydomowych ogrodach. Zmiany klimatyczne sprawiły, że są aktywne niemal przez cały rok, a – jak podkreślają eksperci – w Polsce nie ma już regionów wolnych od ich występowania.
Objawy jak przeziębienie, skutki znacznie poważniejsze
Kleszczowe zapalenie mózgu bywa trudne do rozpoznania, ponieważ jego pierwsze objawy często przypominają zwykłe przeziębienie. Pojawiają się bóle głowy i mięśni, nudności, wymioty oraz ogólne osłabienie.
Z czasem choroba może jednak zaatakować układ nerwowy. Wówczas dochodzi do zapalenia mózgu i opon mózgowo-rdzeniowych, a skutki mogą być długotrwałe – od przewlekłych bólów i neuropatii po trwałe zmiany neurologiczne.
W ciężkich przypadkach konieczna jest hospitalizacja. Pacjenci z nasilonymi objawami, takimi jak zaburzenia świadomości czy utrata przytomności, trafiają do szpitala, gdzie wykonywane są specjalistyczne badania, w tym analiza płynu mózgowo-rdzeniowego.
Mity, które mogą zaszkodzić
Wciąż pokutują błędne przekonania dotyczące kleszczy. Jak podkreśla dr Janicka, nieprawdą jest, że występują one wyłącznie w lasach czy wysokich trawach.
Niebezpieczne są także domowe sposoby ich usuwania. Zaklejanie kleszcza tłuszczem, masłem czy chlebem może przynieść odwrotny skutek – duszący się pasożyt wydziela więcej toksyn, zwiększając ryzyko zakażenia.
Jedyna skuteczna ochrona to szczepienie
Eksperci są zgodni – jedyną skuteczną metodą ochrony przed KZM pozostaje szczepienie. Nie zapobiega ono samemu ukłuciu, ale pozwala organizmowi szybko zareagować na wirusa.
Pełny cykl obejmuje trzy dawki i zapewnia ochronę na poziomie nawet 96–100 proc. Koszt szczepienia to od 300 do 450 zł. Aby uzyskać pełną odporność przed sezonem letnim, szczepienia najlepiej rozpocząć jesienią, choć – jak zaznaczają lekarze – można je zacząć w dowolnym momencie.
Sanepid ostrzega: kleszcze już są
O aktywności kleszczy informuje także Powiatowa Stacja Sanitarno-Epidemiologiczna w Wyszkowie.
„Kleszcze – nasi spacerowi towarzysze, chcący wrócić z nami do domu i pasożytować na nas, żywiąc się naszą krwią. Kleszcze są już aktywne, dlatego zachowujmy ostrożność na spacerach” – alarmuje sanepid.
Służby przypominają o podstawowych zasadach bezpieczeństwa: odpowiednim ubiorze, stosowaniu repelentów oraz dokładnym sprawdzaniu ciała po powrocie do domu – szczególnie u dzieci i zwierząt.
Eksperci podkreślają, że po każdym spacerze warto dokładnie obejrzeć skórę, zwracając uwagę na miejsca szczególnie narażone – okolice uszu, pachwiny, zgięcia kolan czy pępek. W przypadku znalezienia kleszcza należy usunąć go jak najszybciej i obserwować miejsce ukłucia przez kilka tygodni.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze