Miały być oszczędności i szybka decyzja, wyszła polityczna przepychanka. Wniosek o odwołanie dwóch wiceprzewodniczących rady miejskiej utknął o krok od realizacji. Zabrakło jednego podpisu.
Radni Klubu Wspólnota Samorządowa Wyszków wrócili na sesji do swojego listopadowego postulatu ograniczenia kosztów. Po likwidacji stanowiska drugiego zastępcy burmistrza przyszedł czas na radę miejską. Cel: jeden wiceprzewodniczący zamiast dwóch.
Złożony wniosek dotyczy odwołania Marcina Turowskiego i Piotra Pokraśniewicza, a następnie wyboru tylko jednego zastępcy przewodniczącego. Argument? Oszczędności i – jak podkreślali autorzy – „racjonalizacja wydatków” oraz „solidarność z mieszkańcami”.
Radny Radosław Biernacki przekonywał, że dwóch wiceprzewodniczących to zbędny luksus. Wskazywał, że przez niemal dwa lata żaden z nich nie prowadził sesji, a podobne rady, jak np. powiatowa, funkcjonują z jednym zastępcą.
Problem pojawił się przy konstrukcji samego wniosku. Żeby docelowo został jeden wiceprzewodniczący, trzeba najpierw odwołać obu. I to wzbudziło opór.
Przewodniczący rady Adam Szczerba nie ukrywał wątpliwości. Zwracał uwagę na nielogiczność sytuacji – podpisanie wniosku oznacza zgodę na odwołanie konkretnych osób, a chwilę później potencjalnie głosowanie za powołaniem jednej z nich. Nazwał to „niespójne”.
Krytyczne głosy dotyczyły też formy działania. Artur Brzeziński zarzucił, że sprawa jest prowadzona „pod publiczkę”, bez wcześniejszego zebrania poparcia. Inni radni podkreślali brak merytorycznych powodów do odwołania konkretnych osób.
Wspólnota odpowiadała krótko: to konsekwencja wcześniejszych zapowiedzi i element szerszych działań oszczędnościowych. Zapowiedziano również wniosek o obniżenie diet radnych.
Na koniec sesji pod wnioskiem było pięć podpisów. Do wymaganego minimum zabrakło jednego.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze