Reklama

Radni chcą bezpłatnego Bug Nature Festival. Burmistrz: „Związaliście nam ręce obcinając budżet”

Redakcja wdi24
09/03/2026 13:11

Radni domagają się powrotu do bezpłatnej i ogólnodostępnej formuły Bug Nature Festival oraz ograniczenia rosnących kosztów jego organizacji. Spór o kształt wydarzenia trwa od kilku miesięcy i – jak pokazała ostatnia sesja Rady Miejskiej – wciąż jest daleki od zakończenia.

Temat festiwalu ponownie stanął w centrum dyskusji podczas obrad rady. Przewodniczący Rady Miejskiej Adam Szczerba poinformował, że tym razem radni postanowili przedstawić swoje stanowisko w oficjalnej formie.

– To nie pierwsza sesja, gdzie ten temat jest ruszany. Wystosowaliśmy interpelację w tym temacie, dopytując o kwestie związane z organizacją wydarzenia. Dostaliśmy odpowiedź, że Rada Miejska nie zajęła żadnego oficjalnego stanowiska, gdzie wszyscy wiemy, jak wyglądały sesje, szczególnie burzliwa sesja w sierpniu, gdy wszyscy radni wyrazili swoje zdanie odnośnie organizacji BNF – mówił Adam Szczerba.

Reklama

Następnie odczytał treść oświadczenia, które – jak podkreślił – podpisali jednogłośnie wszyscy radni.

Jednogłośne stanowisko rady

W przyjętym stanowisku radni wskazali, że Bug Nature Festival powinien mieć charakter wydarzenia bezpłatnego i ogólnodostępnego dla mieszkańców gminy oraz odwiedzających ją gości. Ich zdaniem finansowanie tak dużej imprezy ze środków publicznych powinno oznaczać równy i nieodpłatny dostęp do oferty festiwalu.

Radni zwrócili również uwagę na rosnące koszty organizacji wydarzenia. W oświadczeniu podkreślili, że w ostatnich dwóch latach budżet festiwalu znacząco wzrósł, podczas gdy – w ich ocenie – liczba uczestników nie zwiększyła się w sposób proporcjonalny. W związku z tym zaapelowali do burmistrza o racjonalizację kosztów, powrót do formuły bezpłatnej oraz przedstawienie radzie szczegółowych informacji dotyczących finansowania wydarzenia.

Reklama

Ankieta i skala udziału mieszkańców

Adam Szczerba odniósł się również do ankiety internetowej, na podstawie której – jak przypomniał – burmistrz podjął decyzję o formule tegorocznej edycji festiwalu.

Ankieta była dostępna na facebookowym profilu Bug Nature Festival. Wzięło w niej udział około 300 osób. 169 opowiedziało się za kontynuacją festiwalu, 113 zgłosiło zastrzeżenia do ubiegłorocznej formuły. 176 respondentów uznało, że wydarzenie powinno być płatne, a 113 – że bezpłatne.

Przewodniczący zestawił te liczby z liczbą mieszkańców oraz uczestników ubiegłorocznej edycji. – Jeśli przyłożymy wynik ankiety do liczby obserwujących profil BNF, to wypowiedziało się niecałe 6,5 proc. obserwujących. Jeśli przyłożymy to do liczby uczestników festiwalu w 2025 roku – około 1200 osób – odpowiedziało niecałe 12,5 proc. A jeśli przyłożymy to do liczby mieszkańców, to niecałe 0,8 proc. mieszkańców wypełniło ankietę – mówił.

Reklama

Jak dodał, na tej podstawie podjęto decyzję dotyczącą wydatkowania znacznej części budżetu promocyjnego gminy. –  Około 60 proc. wydatków z budżetu Wydziału Promocji na wydarzenia kulturalne – ogromnej sumy wydatków, które na ten festiwal zostały przeznaczone – stwierdził.

Szczerba przytoczył też komentarze pojawiające się przy ankiecie. – Mieszkańcy wskazywali, że festiwal był płatny, a powinien być bezpłatny albo ze zniżkami dla mieszkańców gminy. Wskazywali też, że dobrze, że wydarzenie jest, bo nic innego nie ma, a największym sukcesem było to, że było mało ludzi i było luźno. To jest racjonalne – bo w cenie bardzo dobrej wąska grupa mieszkańców otrzymała bardzo dobre wydarzenie. Nie dziwmy się, że tym, którzy skorzystali, się podobało – mówił.

Reklama

Jednocześnie podkreślał, że w jego ocenie przeznaczanie środków publicznych na wydarzenie, które w obecnej formule nie jest w stanie obronić się finansowo, jest błędnym założeniem.

Burmistrz: zmieniamy formułę festiwalu

Burmistrz Piotr Płochocki podkreślał, że tegoroczna edycja festiwalu nie będzie powtórzeniem ubiegłorocznej formuły. – Zdajemy sobie sprawę, że była droga. Było mało elementów otwartych. Dlatego robimy formułę hybrydową: jeden dzień zamknięty, jeden otwarty – zapowiedział.

Jak wyjaśniał, zmiany wynikają m.in. z sytuacji na rynku muzycznym. – Wiedzieliśmy, że w takiej formule, w jakiej festiwal istniał wcześniej, nie uda nam się zapraszać z każdym rokiem nowych artystów. Rynek muzyczny się zmienia. Coraz większa grupa wykonawców w ogóle nie gra na imprezach niebiletowanych albo oczekuje znacznie wyższych stawek – tłumaczył.

Reklama

Dodał, że wnioski z ubiegłorocznej edycji zostały wyciągnięte, a liczba artystów została ograniczona, aby obniżyć koszty. – Cena biletów jest naprawdę atrakcyjna w stosunku do kalibru artystów, którzy zostaną zaproszeni – mówił.

Jak już wiadomo, pierwszego dnia festiwalu – 3 lipca – wystąpią Paktofonika oraz Natalia Przybysz. Kolejne nazwiska mają być ogłaszane w późniejszym czasie. Obecnie bilet normalny na ten dzień kosztuje 135,92 zł, a ulgowy dla dzieci w wieku 6–15 lat – 67,98 zł.

„300 osób to bardzo dużo”

Reklama

Burmistrz odniósł się również do krytyki ankiety internetowej. – Szanowałbym głosy zainteresowanych, którzy wyrazili chęć wypełnienia ankiety i w zaangażowany sposób wziąć udział – powiedział. – 300 osób to bardzo dużo. Sami państwo wiecie, ile osób głosuje u nas w wyborach. Można bez problemu zostać radnym.

Podkreślał, że festiwal powinien dostać kolejną szansę. – Wyciągnęliśmy wnioski. Dzięki temu będziemy mogli odpowiedzieć na zmieniający się rynek i ci artyści będą mogli tu zagrać – mówił.

Jednocześnie zarzucił radnym brak konsekwencji w podejmowanych decyzjach budżetowych. – Wasz ruch w budżecie polegał na zabraniu pieniędzy, a jednocześnie oczekujecie, żeby ta impreza była bezpłatna. Logicznym byłoby dołożenie środków, by tej imprezy nie trzeba było biletować. Musimy biletować, by w jakikolwiek sposób wyjść na plus. Trochę związaliście nam ręce – stwierdził.

Reklama

Jak dodał, gmina będzie starała się również pozyskać sponsorów wydarzenia.

Czytaj też: KONIEC SPEKULACJI. Staszkiewicz: "To była wyłącznie moja decyzja"

Radni: biletowanie nie jest dobrą drogą

Adam Szczerba przekonywał jednak, że w jego ocenie formuła biletowana nie jest właściwa dla wydarzenia tej skali. – Obcinając środki w budżecie radni nie mają możliwości wskazania konkretnej imprezy, ale wyrazili to w oświadczeniu i na sesjach, mówiąc, że chodzi o środki na BNF. Decyzja, że będzie pan obcinał środki na inne imprezy, jest pana decyzją – mówił.

Reklama

Przypomniał także, że w 2023 i 2024 roku festiwal odbywał się w formule bezpłatnej i odniósł się również do argumentu dotyczącego rynku muzycznego. – Z moich informacji skala artystów, którzy nie chcą grać na takich festiwalach, jest niewielka. A ci, którzy wypełniają stadiony narodowe, i tak do nas nie przyjadą, bo to nie ta skala – stwierdził.

Spór o budżet i skalę wydarzenia

Radny Paweł Zawadzki zwracał uwagę na strukturę wydatków gminy na wydarzenia kulturalne. – Jestem przeciwny wydarzeniu dwu- czy trzydniowemu, bo pochłania 60–70 proc. budżetu na wydarzenia kulturalne i plenerowe. Festiwal odbywa się na początku lipca, a potem do początku sierpnia praktycznie nic się nie dzieje – mówił.

Reklama

Burmistrz tłumaczył, że koncentracja wydarzeń w jednym terminie wynika również z doświadczeń poprzednich edycji oraz względów organizacyjnych. – To pozwala raz wynająć scenę na kilka dni i ograniczyć koszty, np. ochrony czy zaplecza technicznego – wyjaśniał. - Miejmy z tylu głowy, że rynek się zmienia, nie ma już powrotu do czasu, że przyjeżdżali Ich Troje czy Robert Gawliński i na stadionie 7 tysięcy ludzi było zadowolonych. Widz się zmienił, odbiorca się zmienił. Albo to rozumiemy, albo nie rozumiemy. Poza tym jak ktoś kupi bilet za np. 50 zł to na pewno przyjdzie. A w przypadku niebiletowanej imprezy nawet jak są fajni wykonawcy, jak nie ma szczęścia do pogody, to ludzie nie przyjdą. 

„Gmina nie jest firmą eventową”

Reklama

Do dyskusji włączył się także radny Waldemar Karłowicz, który zwracał uwagę na koszty organizacyjne. – Oprócz kosztów bezpośrednich mamy także ogromne koszty pośrednie, bo gmina nie jest dedykowana do organizowania festiwali – mówił.

Podnosił również kwestię kompetencji i czasu pracy urzędników zaangażowanych w przygotowanie wydarzenia. – Miesiącami angażujemy kilka osób w „Hutniku” i w Wydziale Promocji do organizowania tej imprezy. Jeśli to jest taki świetny produkt, to może należałoby zlecić go profesjonalnej firmie eventowej – stwierdził.

Jego zdaniem po kilku edycjach widać, że liczba odbiorców pozostaje na podobnym poziomie. – Brnięcie w tę formułę jest bezzasadne – ocenił.

Burmistrz nie zgodził się z tą oceną. – Gmina zleca organizację „Hutnikowi”. Ja przez rozwój nie rozumiem rozrostu. Rozwój to umiejętność łagodzenia negatywów wynikających z rozrostu – odpowiadał.

Podkreślał, że parkowa przestrzeń festiwalu mieści około 3 tys. osób i – jego zdaniem – nie liczba uczestników powinna być jedyną miarą sukcesu wydarzenia. – Te osoby, które były, były zadowolone, więc ta impreza jest w jakiś sposób rozwojowa – mówił.

Na co radny Karłowicz odpowiedział krótko: – Rozwojowa tylko w koszty.

Dla kogo jest festiwal?

W końcowej części dyskusji pojawił się także wątek adresatów wydarzenia. Radny Paweł Zawadzki zwracał uwagę, że w wakacje też wielu mieszkańców pozostaje w Wyszkowie i to z myślą o nich gmina powinna organizować wydarzenia.

Z kolei radna Monika Bieżuńska pytała:  – Duża część osób komentujących festiwal w mediach była spoza naszej gminy. Dlaczego mamy sponsorować imprezy mieszkańcom spoza naszego terenu?

Tegoroczna edycja pokaże, czy zmieniona formuła festiwalu okaże się kompromisem, który pogodzi oczekiwania mieszkańców z realiami organizacyjnymi i finansowymi wydarzenia.

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 09/03/2026 13:32
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama