Reklama

Najpierw ratujemy życie...

Redakcja wdi24
07/08/2026 16:01

Można obejrzeć dziesiątki filmów instruktażowych, przeczytać setki artykułów i mieć poczucie, że wie się już naprawdę dużo. Jednak dopiero chwila, w której trzeba uklęknąć przy człowieku walczącym o każdy oddech, i konieczność udzielenia mu pomocy uświadamia, że wiedza bez praktyki może zamienić się w bezradność. Wiedziałam to od dawna, od lat powtarzałam sobie, że zapiszę się na kurs pierwszej pomocy i - jak zapewne większość z nas - odkładałam to na później. Praca, obowiązki, brak czasu. Zawsze było coś pilniejszego. Ale… czy jest coś pilniejszego niż… życie?

Pamiętam jeszcze szkolne lata. Miałam może osiem lat, gdy podczas ćwiczeń obronnych odgrywałam rolę rannej na „wojnie”. Leżałam na noszach, starsi koledzy i koleżanki opatrywali mnie i przenosili przez symboliczne okopy. Wtedy była to zabawa, trochę przygoda. Dziś patrzę na tamte chwile inaczej. To, co wtedy wydawało się zabawą, było pierwszą lekcją odpowiedzialności za życie drugiego człowieka. Lekcją zespołowej współpracy, by je ratować.

Po wielu latach, razem z Agnieszką, wydawcą  Pułtuskiej Gazety Powiatowej, odwiedziłyśmy OSP w Pniewie. Tam, pod okiem strażaka Marka Linki – założyciela Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej, wiceprezesa OSP w Pniewie – mogłyśmy przećwiczyć to, co znałyśmy głównie z teorii - pomoc osobie zadławionej (którą odgrywał sam Marek Linka), resuscytację krążeniowo-oddechową i obsługę defibrylatora AED.

Reklama

I wtedy wszystko stało się prawdziwe…

Uciskając klatkę piersiową fantoma, człowiek przestaje myśleć o manekinie. Zaczyna widzieć kogoś bliskiego. Dziecko. Matkę. Ojca. Sąsiada. Przyjaciela. Albo zupełnie obcą osobę, której dalsze życie niespodziewanie znalazło się w naszych rękach. Każde uciśnięcie przestaje być ćwiczeniem... Pojawia się przy tym pytanie. Czy podczas realnego zagrożenia czyjegoś życia, potrafiłabym uratować człowieka?

I to pytanie powinien zadać sobie każdy z nas...
Bo tragedie nie uprzedzają, że/kiedy/gdzie się wydarzą. Pojawiają się nagle podczas rodzinnego obiadu, na placu zabaw, w sklepie, na spacerze i bardzo często pierwszym ratownikiem nie jest lekarz. Jesteśmy nim my – członkowie rodziny, przypadkowi świadkowie, którzy znaleźli się we właściwym miejscu o odpowiedniej porze. To od naszej odwagi, spokoju i umiejętności zależy czyjeś dalsze życie, a pierwsze minuty udzielania pomocy są kluczowe…

Reklama

Dlatego tak ogromne znaczenie mają ludzie, którzy – jak strażacy z OSP w Pniewie i członkowie Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej – uczą innych ratowania życia.

Zaczynają, jak podczas środowego spotkania, od cierpliwego tłumaczenia dzieciom i dorosłym, że defibrylator AED nie jest urządzeniem, którego należy się bać. Że to inteligentny pomocnik, który podpowiada ratownikowi co ma, krok po kroku, zrobić. Że masaż serca nie jest wiedzą zarezerwowaną dla lekarzy, ratowników medycznych, pielęgniarek, lecz umiejętnością, której może nauczyć się każdy, niezależnie od wieku. Umiejętnością, która pewnego dnia może okazać się najcenniejszą ze wszystkich, które posiadamy.

Reklama

W Pniewie Strażacy uczą też, że odwaga podczas udzielania pomocy nie polega na wyzbyciu się strachu. Polega natomiast na tym, by mimo strachu zrobić krok w stronę drugiego człowieka. Uczą odpowiedzialności, współpracy, dyscypliny i wrażliwości. Pokazują młodym ludziom, że bohaterstwo bardzo rzadko wygląda tak, jak w filmach. Najczęściej zaczyna się od tego, by nie odwracać wzroku, nie przechodzić obojętnie. Zaczyna się od tego, by pomagać tym, którzy tego w danej chwili potrzebują.  W czasach, gdy tak często mówi się o kryzysie autorytetów, trudno o piękniejszą lekcję wychowania.


Podczas środowych (5 sierpnia 2026 r.) warsztatów mieszkańcy mogli nauczyć się resuscytacji dorosłych, dzieci i niemowląt, poznać zasady użycia AED oraz możliwości aplikacji „Pierwszy Ratownik”. Dodatkowo przed budynkiem OSP Pniewo dowiedzieli się, jak uruchomić znajdującą się tam „magiczną skrzynkę” z defibrylatorem. Było to "tylko" kilkugodzinne spotkanie połączone z ćwiczeniami praktycznymi z pierwszej pomocy, ale być może właśnie w ciągu tych kilku godzin ktoś nauczył się czegoś, co za miesiąc, rok albo dziesięć lat sprawi, że czyjś bliski wróci do domu. 

Reklama

Po tych ważnych lekcjach był czas na integrację, w której zgrały się trzy żywioły. Palące tego dnia, jak ogień słońce, woda i pełne energii, pasji, wartości dzieci…

Strażacy od pokoleń powtarzają słowa: „Bogu na chwałę, ludziom na pożytek.” To nie jest jedynie motto wyhaftowane na sztandarach. To sposób myślenia o służbie, która nie kończy się wtedy, gdy ucichnie sygnał alarmowy. Trwa każdego dnia – wtedy, gdy uczą dzieci, szkolą mieszkańców i pokazują, że największą siłą człowieka nie jest jedynie sprzęt czy niezwykła sprawność. Największą siłą jest serce, które nie pozostaje obojętne. Bo zanim ugasi się pożary, usunie skutki powodzi czy wichury, zawsze jest coś ważniejszego...

Reklama

Najpierw ratujemy życie…

***

Spotkanie z Młodzieżową Drużyną Pożarniczą w Pniewie, w którym wzięli udział m.in. Wójt Gminy Zatory Włodzimierz Kaczmarczyk i Prezes OSP Pniewo Gabriel Zacharski - odbyło się w ramach programu „Budujemy System Odporności Społecznej w Lokalnych Społecznościach”. 

Objęte było patronatem medialnym Pułtuskiej Gazety Powiatowej oraz portali pultusk24.pl i wdi24.pl.

fot. od lewej. Monika Paź (organizatorka spotkań, prawa ręka p. Marka), Agnieszka Anulewicz (wydawca), Marek Linka (strażak, założyciel Młodzieżowej Drużyny Pożarniczej w Pniewie, wiceprezes OSP Pniewo)

 

Źródło i opracowanie własne Aktualizacja: 07/08/2026 16:57
Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się


Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości