Reklama

Sztuka, która pomaga wracać do życia. Wyjątkowy wernisaż podopiecznych Monaru w Wyszkowie

Redakcja wdi24
27/05/2026 19:37

W piątek, 22 maja, sala im. prof. Ludwika Maciąga w Bibliotece Miejskiej w Wyszkowie wypełniła się emocjami, wzruszeniem i autentyczną sztuką. Odbył się tam wyjątkowy wernisaż wystawy malarstwa i ceramiki podopiecznych Ośrodka Leczenia, Terapii i Rehabilitacji Uzależnień „Monar” w Wyszkowie pod tytułem „Odnaleźć siebie”.

Na ścianach i ekspozycjach znalazły się prace stworzone w procesie arteterapii – pełne symboli, emocji i osobistych historii. Ceramika, obrazy, szkice i rysunki powstawały pod okiem Swietłany Stankevych, która od blisko dwóch lat prowadzi w ośrodku zajęcia artystyczne.

–  To nasza druga wystawa, również w bibliotece. Do każdego staram się dopasować to, w czym bardziej się odnajduje. Niekoniecznie glina czy malarstwo, tylko to, co bardziej im odpowiada – mówiła nam Swietłana Stankevych.

Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu po dwie godziny i są otwarte dla wszystkich pacjentów Monaru. Jak przyznaje prowadząca, początki często bywają trudne.

Reklama

– Zawsze mówię, że warto przyjść i spróbować. Większość osób, które w końcu się odważą, potem żałuje, że nie przyszły wcześniej. Na początku mają blokady i potrzeba trochę czasu, żeby ich zachęcić i otworzyć. W większości to działa – podkreślała.

Wernisaż nie ograniczał się jedynie do prezentacji prac plastycznych. Publiczność zobaczyła także poruszający występ taneczny oraz autentyczny rap w wykonaniu pacjentów ośrodka. Taniec, słowo i sztuka stworzyły wspólną opowieść o emocjach, walce z uzależnieniem i próbie odbudowy siebie.

Reklama

Szczególną uwagę przyciągały prace Kordiana, pochodzącego z Poznania podopiecznego wyszkowskiego Monaru, który oprowadził nas po swojej części wystawy i opowiedział o znaczeniu poszczególnych dzieł.

Jednym z pierwszych eksponatów był ceramiczny autoportret artysty. –  Zdałem dyplom z ceramiki w 2023 roku, ale niestety przez lata nałogu zatraciłem zarówno zapał, jak i szansę do tworzenia. Teraz wracam do korzeni i niesamowicie się z tego cieszę – mówił.

Wśród jego prac znalazły się m.in. ceramiczne formy z motywem ćmy, szkice inspirowane symboliką króliczej łapki na szczęście, wielkanocne jajka malowane pod wpływem koreańskiego malarstwa oraz prace nawiązujące do fascynacji ptakami i naturą.

Reklama

Szczególnie osobisty charakter miał kubek z motywem kota. Było to odniesienie do ukochanego kota Kordiana – Abla – który odszedł podczas pobytu artysty na terapii. Jedna ze ścian wystawy została poświęcona właśnie jemu. Szkice powstały jeszcze za jego życia. Jedna z prac, utrzymana w ciemnych barwach i mocno przykuwająca uwagę, została stworzono już po jego odejściu.  

Na kolejnej ścianie znalazły się prace wykonane długopisem oraz seria akwareli inspirowanych m.in.. wystawą zorganizowaną w bibliotece z okazji Dnia Kobiet. Jednym z najbardziej symbolicznych obrazów był pelikan karmiący młode własną krwią. – Symbol ofiarności, poświęcenia i eucharystii, a z tego co wiem także krwiodawstwa – tłumaczył.

Reklama

W jego twórczości pojawiły się również motywy wilka, postaci Leszego inspirowanej mitologią słowiańską oraz szkic „Jajko orfickie”, symbolizujący przemianę.  – Najgorsze, co może nam się przytrafić, to zgubienie siebie samego w życiu. Wtedy możemy nie potrafić tego nazwać, ale to jest dojmująca tęsknota. I jedyne, co nam pozostaje, to albo na nowo szukać siebie, albo uciekać. Dotychczasowe życie pokazało jednak, że ucieczka to nie tędy droga. Ona donikąd nie prowadzi – mówił Kordian.

Swoją historią podzielił się również Jarek z Rzeszowa, autor ceramicznej interpretacji Pomnika Czynu Rewolucyjnego – jednego z symboli jego rodzinnego miasta. – Próbowałem odtworzyć rzeźbę, która stoi w centrum mojego miasta. Poszczególne elementy wykonywałem z gliny, później je połączyłem, a po wypaleniu naniosłem szkliwo – białe, czarne i na to złote. Pracowałem nad tym około miesiąca, bo spotykamy się raz w tygodniu na zajęciach – opowiadał.

Reklama

Zapytany, czy była to również próba pokazania własnych korzeni, odpowiedział krótko: – Tak, myślę, że to był jeden z głównych powodów.

Swietłana Stankevych podkreśla, że podczas zajęć wielokrotnie odkrywane są talenty, których sami uczestnicy wcześniej u siebie nie dostrzegali. – Robimy też ręcznie prezenty dla rodzin na świąteczne spotkania. Na miejscu mamy piec, pracownia działa. Mamy dużo przypadków, że ktoś zupełnie się tego po sobie nie spodziewa, a okazuje się, że naprawdę ma talent. W ubiegłym roku był pacjent, który nigdy wcześniej niczego nie tworzył, a wykonał fantastyczną serię refleksji na temat uzależnienia. Był zdziwiony, że potrafi – mówiła.

Reklama

Na zakończenie spotkania głos zabrała dyrektor Biblioteki Miejskiej w Wyszkowie Małgorzata Ślesik-Nasiadko. – Bardzo wam dziękujemy za te emocje i trzymamy kciuki, żeby życie nie przelewało wam się przez palce. Nie pozwólcie na to. Życie jest zbyt piękne, zbyt krótkie i zbyt kruche, żebyśmy sami jeszcze dokładali takie przelewanie. Walczcie o siebie. Będzie dobrze. Będziemy was wspierać – mówiła.

– Daliście dziś upust swoim emocjom w piękny sposób – dodała.

Relacja wideo wkrótce. 

Reklama

Komentarze opinie

Podziel się swoją opinią

Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.

Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.

Zaloguj się

Reklama

Wideo wdi24.pl




Reklama
Najnowsze wiadomości