W piątek, 22 maja, sala im. prof. Ludwika Maciąga w Bibliotece Miejskiej w Wyszkowie wypełniła się emocjami, wzruszeniem i autentyczną sztuką. Odbył się tam wyjątkowy wernisaż wystawy malarstwa i ceramiki podopiecznych Ośrodka Leczenia, Terapii i Rehabilitacji Uzależnień „Monar” w Wyszkowie pod tytułem „Odnaleźć siebie”.
Na ścianach i ekspozycjach znalazły się prace stworzone w procesie arteterapii – pełne symboli, emocji i osobistych historii. Ceramika, obrazy, szkice i rysunki powstawały pod okiem Swietłany Stankevych, która od blisko dwóch lat prowadzi w ośrodku zajęcia artystyczne.
– To nasza druga wystawa, również w bibliotece. Do każdego staram się dopasować to, w czym bardziej się odnajduje. Niekoniecznie glina czy malarstwo, tylko to, co bardziej im odpowiada – mówiła nam Swietłana Stankevych.
Zajęcia odbywają się dwa razy w tygodniu po dwie godziny i są otwarte dla wszystkich pacjentów Monaru. Jak przyznaje prowadząca, początki często bywają trudne.
– Zawsze mówię, że warto przyjść i spróbować. Większość osób, które w końcu się odważą, potem żałuje, że nie przyszły wcześniej. Na początku mają blokady i potrzeba trochę czasu, żeby ich zachęcić i otworzyć. W większości to działa – podkreślała.
Wernisaż nie ograniczał się jedynie do prezentacji prac plastycznych. Publiczność zobaczyła także poruszający występ taneczny oraz autentyczny rap w wykonaniu pacjentów ośrodka. Taniec, słowo i sztuka stworzyły wspólną opowieść o emocjach, walce z uzależnieniem i próbie odbudowy siebie.
Szczególną uwagę przyciągały prace Kordiana, pochodzącego z Poznania podopiecznego wyszkowskiego Monaru, który oprowadził nas po swojej części wystawy i opowiedział o znaczeniu poszczególnych dzieł.
Jednym z pierwszych eksponatów był ceramiczny autoportret artysty. – Zdałem dyplom z ceramiki w 2023 roku, ale niestety przez lata nałogu zatraciłem zarówno zapał, jak i szansę do tworzenia. Teraz wracam do korzeni i niesamowicie się z tego cieszę – mówił.
Wśród jego prac znalazły się m.in. ceramiczne formy z motywem ćmy, szkice inspirowane symboliką króliczej łapki na szczęście, wielkanocne jajka malowane pod wpływem koreańskiego malarstwa oraz prace nawiązujące do fascynacji ptakami i naturą.
Szczególnie osobisty charakter miał kubek z motywem kota. Było to odniesienie do ukochanego kota Kordiana – Abla – który odszedł podczas pobytu artysty na terapii. Jedna ze ścian wystawy została poświęcona właśnie jemu. Szkice powstały jeszcze za jego życia. Jedna z prac, utrzymana w ciemnych barwach i mocno przykuwająca uwagę, została stworzono już po jego odejściu.
Na kolejnej ścianie znalazły się prace wykonane długopisem oraz seria akwareli inspirowanych m.in.. wystawą zorganizowaną w bibliotece z okazji Dnia Kobiet. Jednym z najbardziej symbolicznych obrazów był pelikan karmiący młode własną krwią. – Symbol ofiarności, poświęcenia i eucharystii, a z tego co wiem także krwiodawstwa – tłumaczył.
W jego twórczości pojawiły się również motywy wilka, postaci Leszego inspirowanej mitologią słowiańską oraz szkic „Jajko orfickie”, symbolizujący przemianę. – Najgorsze, co może nam się przytrafić, to zgubienie siebie samego w życiu. Wtedy możemy nie potrafić tego nazwać, ale to jest dojmująca tęsknota. I jedyne, co nam pozostaje, to albo na nowo szukać siebie, albo uciekać. Dotychczasowe życie pokazało jednak, że ucieczka to nie tędy droga. Ona donikąd nie prowadzi – mówił Kordian.
Swoją historią podzielił się również Jarek z Rzeszowa, autor ceramicznej interpretacji Pomnika Czynu Rewolucyjnego – jednego z symboli jego rodzinnego miasta. – Próbowałem odtworzyć rzeźbę, która stoi w centrum mojego miasta. Poszczególne elementy wykonywałem z gliny, później je połączyłem, a po wypaleniu naniosłem szkliwo – białe, czarne i na to złote. Pracowałem nad tym około miesiąca, bo spotykamy się raz w tygodniu na zajęciach – opowiadał.
Zapytany, czy była to również próba pokazania własnych korzeni, odpowiedział krótko: – Tak, myślę, że to był jeden z głównych powodów.
Swietłana Stankevych podkreśla, że podczas zajęć wielokrotnie odkrywane są talenty, których sami uczestnicy wcześniej u siebie nie dostrzegali. – Robimy też ręcznie prezenty dla rodzin na świąteczne spotkania. Na miejscu mamy piec, pracownia działa. Mamy dużo przypadków, że ktoś zupełnie się tego po sobie nie spodziewa, a okazuje się, że naprawdę ma talent. W ubiegłym roku był pacjent, który nigdy wcześniej niczego nie tworzył, a wykonał fantastyczną serię refleksji na temat uzależnienia. Był zdziwiony, że potrafi – mówiła.
Na zakończenie spotkania głos zabrała dyrektor Biblioteki Miejskiej w Wyszkowie Małgorzata Ślesik-Nasiadko. – Bardzo wam dziękujemy za te emocje i trzymamy kciuki, żeby życie nie przelewało wam się przez palce. Nie pozwólcie na to. Życie jest zbyt piękne, zbyt krótkie i zbyt kruche, żebyśmy sami jeszcze dokładali takie przelewanie. Walczcie o siebie. Będzie dobrze. Będziemy was wspierać – mówiła.
– Daliście dziś upust swoim emocjom w piękny sposób – dodała.
Relacja wideo wkrótce.
Twoje zdanie jest ważne jednak nie może ranić innych osób lub grup.
Komentarze mogą dodawać tylko zalogowani użytkownicy.
Komentarze